poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Poradnik dla samouka

Jeśli patrząc na sam tytuł stwierdziłeś, że gdzieś już to było, to masz rację. Pierwsza wersja tekstu pojawiła się w 2010 r. na forum ohayo-nippon. Niemniej od tego czasu moje doświadczenie w nauczaniu i obcowaniu z samoukami nieco się powiększyło, więc postanowiłam odświeżyć nieco ten tekst. 

No to jazda!

Stało się...Być może naoglądałeś się anime, zainteresowałeś Japonią poprzez książki i filmy, a może chcesz błysnąć wśród znajomych? Nieważne jak doszedłeś do tej decyzji, ważne, że w przekonaniu wielu okazałeś się na tyle szalony by rozpocząć naukę japońskiego! 

Zapewne tak jak większość zapaleńców nie wybrałeś się na kurs czy prywatne lekcje, ale postanowiłeś rozpocząć samodzielną naukę. Nauka pod okiem nauczyciela to oczywiście najrozsądniejsze wyjście, bo nie jesteś pozostawiony samemu sobie i ktoś czuwa nad twoimi postępami. Ale wiadomo, japoński to nie angielski i nie wszędzie jest możliwość uczestnictwa w takim kursie, a nawet jeśli jest to nie każdy chce od razu zapisać się na taki kurs ze względów finansowych. Nie oszukujmy się, Internet wręcz tonie w darmowych źródłach nauki japońskiego – tych legalnych i tych nieco mniej, co kusi i to kusi jak diabli ^^.

Skoro już jednak wybrałeś ten najtańszy choć nie najprostszy sposób nauki, czas na zaplanowanie wszystkiego nim rzucisz się na głęboką wodę (i walniesz o dno bo bez przygotowania raczej tak to się kończy). 

Na naukę japońskiego składa się, tak jak w przypadku nauki każdego innego języka obcego:

- Opanowanie gramatyki i słownictwa.

- Umiejętność mówienia (bo jednak dobre porozumiewanie się w piśmie nie gwarantuje dobrej komunikacji ustnej).

- Oraz coś co odróżnia japoński od języków europejskich – nauka pisma (ach krzaczki, krzaczki, krzaczki!)

No to po kolei:

1.Podręcznik do gramatyki to podstawa, ale mówimy tu o dobrym podręczniku, a nie rozmówkach (czyt. nie Edgard i nie Pons)! Zakup samych rozmówek to jak strzał w stopę, ale jakimś dziwnym trafem właśnie taki szajs jest najchętniej kupowany przez samouków (znowu kwestia ceny, która jest adekwatna do poziomu prezentowanej treści). 

Co w takim razie powinna zawierać książka, by nadawała się do czegoś więcej niż wykucia zdań typu „Przepraszam, ile kosztuje ten fajny gadżet, który i tak nie będzie działał w moim kraju? lub „Pomocy! Sedes do mnie mówi, a ja chcę tylko spuścić wodę”? Otóż dobry podręcznik musi zawierać: 

- Jasno opisaną gramatykę, tak by osoba ucząca się samodzielnie nie musiała odgadywać co autor miał na myśli (problem stosowania zbyt zawiłej terminologii lub bardzo ubogie wyjaśnienia). Na etapie początkującym ważne jest, by wyjaśnienia były w takim języku jaki jest w stanie zrozumieć uczeń, natomiast w późniejszej nauce bardzo dobre są podręczniki wyłącznie po japońsku. Ale również tu opis gramatyki nie może być zbyt lakoniczny, bo nie wyjaśni wszystkich niuansów użycia danej konstrukcji. 

- Przykłady użycia danej formy gramatycznej, najlepiej z podziałem jak trzeba i jak nie powinno się konstruować danego zdania. 

- Nie może być wyłącznie w rōmaji! Już na samym początku nauki trzeba oswajać się z kaną i kanji, a zapis jedynie w rōmaji tak naprawdę tylko wypacza naukę i rozleniwia ucznia. Będzie on odkładał naukę pisma tak długo, jak to tylko możliwe. 

- Jakiś sensowny zakres materiału tzn. albo podział według poziomów egzaminów JLPT (od N5 do N1) albo na wzór japoński 初級 (shokyuu – poziom podstawowy)・中級 (chuukyuu – średniozaawansowany)・上級 (joukyuu – zaawansowany)・超級 (choukyuu - super, hiper, ultra, naj – to właśnie na tym poziomie doznajesz oświecenia, oczy robią ci się skośne, a Cesarz mówi do ciebie ‘synu’). 

- Ćwiczenia, choć te można również kupić osobno. Ważne jednak, by jakieś były, bo gramatyka nie utrwala się poprzez czytanie w kółko przykładowych zdań, ale właśnie poprzez praktykę (inna sprawa, że wykucie iluśtam zdań pomaga, bo na ich podstawie można budować własne). Podręcznik dla samouka musi mieć klucz odpowiedzi, bo robienie ćwiczeń bez możliwości sprawdzenia ich poprawności jest bez sensu. 

- Zaznaczenie czy dana konstrukcja używana jest tylko w piśmie czy również w mowie bo japoński to taki język, w którym jest rozróżnienie nie tylko na jego odmianę mówioną i pisaną, ale również na język mężczyzn i kobiet (dochodzi też kwestia języka grzecznościowego i potocznego, ale to chyba opisano w niemal każdym podręczniku). Dobrze by było gdyby później nie wychodziły kwiatki, że samouk (płci brzydszej) mówi jak hmmm baba i do tego zwrotami używanymi jedynie w piśmie. 


2.Podręcznik do nauki pisma jest czymś co po prostu trzeba mieć, jeśli nie chce się uchodzić za „japońskiego analfabetę”. Do nauki hiragany i katakany wystarczy tabelka wydrukowana z netu, bo każdy z sylabariuszy zawiera jedynie 46 bardzo prostych znaków, więc na naukę całej kany wystarczy od kilku dni do 2 tygodni (no chyba, że ktoś jest oporny i nie da rady nauczyć się tego przez kilka miesięcy; jednak w takim wypadku powinien poważnie zastanowić się nad dalszą nauką japońskiego). 
Co powinien zawierać taki podręcznik? 

- Znak kanji z zaznaczoną kolejnością stawiania kresek, zestaw odczytów onyomi i kunyomi oraz złożenia zawierające dany znak wraz z ich tłumaczeniami. 

- Przykładowe zdania wraz z ich tłumaczeniami, pokazujące jak używać danego złożenia. 

- Ćwiczenia lub mini testy wraz z odpowiedziami, sprawdzające ile się już zapamiętało znaków. 

- Sensowny podział materiału, czyli nie wprowadzanie losowych kanji jak się komu podoba, tylko ułożenie materiału według jakiegoś porządku, np. według poziomów JLPT. 

- Ucz się z podręcznika, a nie słownika! Nie wiem co to za moda, że ludzie kupują słownik kanji (przeważnie ten najbiedniejszy z biednych – słownik autorstwa Nowaka) i potem się dziwią, że gówniany z niego podręcznik. To, że jako słownik też dupy nie urywa to inna sprawa, ale nijak nie można tego nazwać podręcznikiem.


3. Ćwiczeniówka. Nie jest obowiązkowa, ale biorąc pod uwagę, że w podręczniku ćwiczenia to tylko dodatek, to warto w taką się zaopatrzyć. Oczywiście tak jak w przypadku podręcznika – rōmaji dodawane do każdej lekcji odpada (ale przez kilka pierwszych lekcji jest ok). Fajnie jeśli ćwiczeniówka zawiera różnorodne ćwiczenia: słuchanie, czytanie, pisanie, uzupełniani itd. Nie ma nic gorszego niż wałkowane w kółko łopatologiczne podstawianie do wzoru. O ile takie ćwiczenia jako jedne z wielu są ok., bo pomagają zapamiętać formę gramatyczną, tak nauka jedynie poprzez takie zadania nie daje pożądanych rezultatów. Również nie należy przeginać w drugą stronę, czyli wziąć na tapet zdanie polskie i próbować je przetłumaczyć na japoński, mimo że jeszcze nie zna się gramatyki na danym poziomie. Jeśli chcesz robić tłumaczenia to rób to jedynie w zakresie tego, co już opanowałeś. 


4.Słownik! Może być tradycyjny (czyli papierowy), elektroniczny bądź jako program komputerowy, ale bez niego ani rusz! Słowniki też oczywiście dzielą się na te warte uwagi (i pieniędzy) oraz te, które nie nadają się nawet na zamiennik papieru toaletowego.

No to co w takim razie wypadałoby, by taki słownik posiadał? 

- Na samym początku nauki ważne jest, by słownik był dwujęzyczny, czyli by hasła można było sprawdzać w obie strony np. z japońskiego na polski i z polskiego na japoński. Na razie jednak zapomnijcie o takiej możliwości, bo na naszym rynku takiego papierowego słownika po polsku nie ma! Znaczy jest, ale powiem wprost, jest do dupy. Czyli w przypadku polskiego samouka jest mile widziana znajomość angielskiego lub innego języka obcego pomocnego przy nauce japońskiego. 
Na późniejszym etapie nauki warto zaopatrzyć się w słownik japońsko-japoński, bo takie słowniki bardzo szczegółowo opisują każde zawarte w nich hasło. 

- Zapis haseł w kanie i kanji (opcjonalnie też w rōmaji)! Dobry słownik nie może być zapisany jedynie „łaciną” ze względu na mnogość homofonów (wyrazów tak samo brzmiących, ale o innym znaczeniu). Dodatkowo taki słownik staje się nieprzydatny, gdy mamy tekst w całości w znaczkach i chcemy sprawdzić znaczenie jakiegoś słowa. 
Oczywiście w takim przypadku pomocny staje się słownik znaków, ale niewielu początkujących chce od razu inwestować w kilka różnorakich słowników. 

- Przykładowe zdania, by pokazać użycie danego słowa. 

- Zaznaczenie czy to rzeczownik, przymiotnik (a jeśli tak to jaki), czasownik (samogłoskowy lub spółgłoskowy) czy część konstrukcji gramatycznej. 

- Mnogość haseł, bo w końcu słownika nie kupuje się po to, by rzucić nim w kąt po roku nauki. Ma służyć nam przez lata. 


5. Osoba znająca japoński na poziomie wyższym niż podstawowy lub Japończyk wykorzystywany jako nauczyciel z doskoku. W nauce języka są niestety rzeczy nie do przeskoczenia samemu tj. nauka poprawnej gramatyki oraz umiejętność konwersacji. 

Niestety samemu nie można wyhaczyć własnych błędów, a gadanie do siebie to przejaw choroby, a nie nauka komunikacji (no chyba, że ktoś stara się opisać np. fabułę książki czy filmu to wtedy takie ćwiczenie w myślach jest jak najbardziej ok). W takich chwilach niezbędna jest druga osoba, która wyjaśni to, co wydaje się zagmatwane, poprawi wszelkie błędy i wyrobi umiejętność płynnego mówienia. 

O ile otrzymanie pomocy od osoby znającej dobrze japoński (np. japonisty) jest w miarę bezpieczne i ma się (mniej więcej) pewność, że przekazane info są poprawne, o tyle problem pojawia się w przypadku native’a. 

Samouk, jako osoba która często myśli, że wie najlepiej, zwykle od razu zaczyna napastować Japończyków na Skype, MSN, FB czy innym cholerstwie do komunikacji, w celu zawarcia znajomości i przeprowadzenia konwersacji. 
Niejednokrotnie samouk nie zdaje sobie sprawy, że jego wyjątkowo kulawy japoński jest na tyle spartolony, że zaczepiony Japończyk zwykle jedynie domyśla się (lub nie) co też autor miał na myśli, a nieraz olewa konwersację lub proponuje przejście na angielski (no bo po co za darmochę będzie się męczył z typem co posikuje się na hasło m&a i nadużywa słów "kawaii" i "baka"?)
Oczywiście bywają też dość cierpliwi Japończycy, którzy chcieliby pomóc samoukowi, ale za bardzo nie wiedzą jak. Wiele osób zdaje się mieć następujący tok myślenia: native = świetny nauczyciel, a tu zonk. Ilu z was potrafiłoby z miejsca wyjaśnić obcokrajowcowi jakieś zagadnienie z gramatyki języka polskiego? Pewnie niewielu i to samo tyczy się Japończyków. Nie każdy native wie jak nauczać własnego języka. To, czego my się dopiero uczymy i poznajemy dla Japończyków jest czymś naturalnym i oni, podobnie jak my, nie zastanawiają się dlaczego mówi się tak, a nie inaczej. 

Dodatkowo dochodzi kwestia dialektów. Japończycy na co dzień nie posługują się takim japońskim jaki jest w podręcznikach, tylko przeważnie mówią tak, jak się mawia u nich na dzielni (że tak to określę). Zróżnicowanie japońskiego pod względem dialektów jest dość duże. Co prawda na samym początku nauki to nie problem, bo Japończyk widząc jak delikwent kaleczy jego język będzie się starał mówić jak najprostszymi zdaniami i raczej użyje japońskiego standardowego. 
Inaczej to wygląda, gdy obcokrajowiec potrafi już błysnąć na jakimś poziomie. Wtedy niejednokrotnie zdarza się, że native się zapomina i mówi „po swojemu”. 
Czy to złe, jeśli uczeń osłucha się z jakimś dialektem? Jasne że nie (w mojej opinii to nawet plus), ale ważne, by zdawał sobie sprawę, co wchodzi w skład języka standardowego, a co jest dialektem. W przypadku braku takiej wiedzy może dojść do tego, że zacznie się mieszać ze sobą kilka dialektów. 

Trzeba jeszcze jasno i wyraźnie zaznaczyć – Japończycy (a zwłaszcza młodzież) popełniają masę błędów językowych! Dlatego nigdy nie należy traktować wszystkiego co mówi native jako pewniak, bo im również zdarzają się kwiatki jak nasze „poszłem”, „włanczać” czy „wziąść”. 


6. Osłuchanie się z językiem jest niezbędnym elementem komunikacji. Istnieje kilka sposobów, jak nie będąc w Japonii rozumieć co dany człek do nas mamrocze: 

- Rozmowy poprzez komunikatory internetowe, ale to już zostało wspomniane powyżej. 

- Oglądanie japońskich programów tv, seriali czy filmów (byle nie samurajskich, bo Japończycy nie drą tak gęby na co dzień). 

Niestety najczęściej samouk wybiera to co przeważnie ubóstwia i wielbi pod niebiosa, a co niejednokrotnie zionie kalectwem językowym czyli: 

- Anime, w których głosy postaci są specjalnie modulowane (często sposób wypowiedzi kreskówkowych postaci w znacznym stopniu odbiega od mowy naturalnej). Dodatkowym kwiatkiem są specjalnie wprowadzane błędy językowe, które mają na celu zaznaczenie, że dana postać jest po prostu głupkowata lub pochodzi z wiochy zabitej dechami (przykładem tego jest Naruto, który zaciąga wieśniactwem, a fani jak papugi powtarzają jego „kalectwa”). Anime może być którąś z kolei (byle nie na samym początku listy) pomocą naukową, ale by ta „pomoc” nie wyrządziła więcej szkody niż pożytku to samouk musi już mieć jakąś konkretną wiedzę z japońskiego. Anime traktowałabym raczej jako sposób na sprawdzenie ile rozumie się ze słuchu, a nie jako źródło nauki wymowy. 

- Jmusic – biorąc pod uwagę, że większość japońskiego rynku muzycznego to chłam, gdzie gwiazdki mają jedynie wyglądać, a nie umieć grać czy śpiewać, nie ma co liczyć na ambitne czy poprawnie zbudowane gramatycznie teksty piosenek. W takich tekstach nieraz pomijane są partykuły, tworzone są neologizmy czy wpychane na siłę słówka angielskie. Słuchając takiej muzyki można sprawdzać ile się już potrafi zrozumieć ze słuchu, ale pod żadnym pozorem nie radzę uczyć się z tego gramatyki! Nie warto również wymowy, bo na porządku dziennym jest używanie w piosenkach karykaturalnej wymowy – specjalne utwardzanie głosek, L zamiast japońskiego R.


No i wreszcie: „to z czego do jasnej, ciasnej ja mam się uczyć?!”


Wiele osób zamiast podręcznika wybiera (przeważnie darmowe) kursy internetowe. Jest to oczywiście jakieś źródło nauki, ale w życiu tak już jest, że za darmo to dobrze można tylko po ryju dostać. Internetowe kursy aż roją się od różnorakich błędów – od zwykłych literówek, aż po błędy merytoryczne. Co prawda czasem nawet podręczniki zawierają błędy (i to nie tylko edytorskie), ale zdecydowanie łatwiej trafić na błąd w darmowym kursie online niż w książce. W końcu kurs robią zwykle zapaleńcy (bardziej lub mniej obyci z japońskim), którzy nieraz mimo wiedzy na odpowiednim poziomie nie zauważają błędów jakie robią (auto-edycja jest ciężka jak człowiek wie co chciał przekazać i nie widzi, że tekst do końca tego nie przekazuje lub ma literówki). No i pomijam już kwestie kursów robionych przez osoby co ledwo potrafią się przedstawić, ale już zgrywają wielkich lektorów. 

To co poza kursami, które swoją drogą, mogą być uzupełnieniem innych źródeł?

Po pierwsze, trzeba „zaprzyjaźnić się” z kaną bo w końcu dobry podręcznik właśnie takie znaczki będzie posiadał. Nauka kany da uczniowi pewien wgląd w to, jak będzie wyglądała jego późniejsza nauka znaków i ile będzie musiał się przy tym nasiedzieć, namęczyć i nasapać aż stwierdzi „o motyla noga!”. 

Następnie zabieramy się za podręcznik z gramatyki, ćwiczymy każdą poznana formę gramatyczną, zarówno przez robienie zadań w ćwiczeniówce jak i rozmowy z kimś obcykanym w japońskim (o ile na początku trafi się taka możliwość). Uczymy się też słówek i poznajemy powolutku kanji. 

Tak, bierzemy się za wszystko od razu, ale nie rzucamy się jak świnia do koryta i czytamy po kilka rozdziałów z podręcznika na raz, a potem nie pamiętamy co to było です. Powolutku i dokładnie przerabiamy każdy rozdział osobno. Nikt nam od razu łopatą wiedzy do głowy nie nałoży, a przyswojenie materiału na zadowalającym poziomie wymaga czasu. 

W końcu jako samouk wybrałeś naukę we własnym tempie, więc nikt cię nie goni terminami testów. 

Dodatkowo trzeba zaznaczyć, że samouk samoukowi nie równy. Takich delikwentów podzieliłabym na kilka typów:
- Samouk zaczynający japoński od zera i nie znający innych języków obcych lub jedynie 1 - najcięższy przypadek, który niestety często sam na siłę chce sobie zrobić krzywdę i taki wymaga najwięcej pomocy z zewnątrz, by wbić się na odpowiedni tor nauki. Jest też często najbardziej uparty i jak wybierze sobie jedną metodę nauki to ciężko go od niej odwieść (oczywiście o ile jest zła, bo dobrej nie ma sensu zmieniać). 

- Samouk, który co prawda uczy się japońskiego od zera, ale zna już po kilka języków obcych - taka osoba zwykle już wie co robić, by nie zrobić sobie bubu. Jeśli dodatkowo zna już jakiś język azjatycki to już w ogóle git.

- Samouk, który zna już japoński na poziomie co najmniej średnio-zaawansowanym - prawda jest taka, że im wyższy stopień znajomości japońskiego tym więcej samodzielnego ślęczenia nad książkami, prowadzenie konwersacji z Japończykami, więcej czytania i oglądania po japońsku. 


A teraz jako bonus kilka tytułów i stron do nauki (oczywiście jest ich cała masa w różnych językach, więc podaje tylko przykłady tego co jest najpopularniejsze w tej naszej, polskiej części internetu). Nie podaję dokładnych opisów poszczególnych książek, bo te bez problemu można znaleźć. W końcu jak chcesz się uczyć japońskiego, to najpierw rusz 4 litery i poszukaj z czego warto korzystać. Jeśli jesteś zbyt leniwy by to zrobić, to już na dzień dobry daj sobie spokój z nauką, bo nic z tego nie będzie.


1. Słówka. Na mnie najlepiej działają fiszki (własnoręcznie zrobione z list słów z podręczników lub w wersji elektronicznej).

- Polecam program Anki: http://ankisrs.net/ . Program jest darmowy z masą baz do nauki słówek, gramatyki czy kanji. Niejednokrotnie bazy są dostosowane pod konkretny podręcznik co według mnie jest ogromnym plusem. Zasada działania jest taka sama jak w Super memo, niemniej ten program o wiele bardziej mnie przekonuje.
- Obenkyo - (ja akurat mam jako program na androida) -  tu również mamy fiszki do słówek, kanji i gramatyki. Również jest to darmowy program, który można pobrać m.in. stąd: http://obenkyo.soft112.com/
- Fiszki do ściągnięcia (robione pod podręcznik "Genki") ze stron www.japonka.pl oraz www.benkyo.pl

2. Gramatyka.
Najpopularniejsze angielskie podręczniki, z których przeważnie korzysta się w szkołach językowych:
 - "Minna no nihongo" - recenzja dostępna tu: http://benkyo.pl/na-poczatek/recenzje-podrecznikow/minna-no-nihongo/
- "Genki" - recenzja z tej samej strony: http://benkyo.pl/na-poczatek/recenzje-podrecznikow/genki-i/

Najczęściej kupowane polskie podręczniki:
- Monika Szyszka "Nihongo wa kantan desu yo"
- Ewa Krassowska-Mackiewicz "Język japoński dla początkujących" i "Język japoński dla średnio-zaawansowanych" - tak naprawdę oba podręczniki to dopiero cały poziom podstawowy.

O tych książkach, jak i wielu innych, można poczytać na forum japonka.pl w dziale 'książki':  http://forum.japonka.pl/viewforum.php?f=19

Polskie, darmowe kursy online:
Oba nie mają jeszcze całego materiału na N5, ale wciąż się rozwijają.
http://poke.maikeru.pl/ - wszelkie materiały przygotowane przez studentów japonistyki (pierwotnie tych ze WSJO, a potem doszedł UAM, UJ, UMK i UW).

3. Kanji.
- Są w podręcznikach Moniki Szyszki podzielone na poszczególne poziomy JLPT.
- "Pismo japońskie" (tom 1, 2 i 3) wydawnictwa Nozomi - mimo że nie jest to cud miód to jednak są to póki co najlepsze książki do nauki pisma po polsku.
- Darmowe materiały do ściągnięcia w postaci pdf z www.japonka.pl, kilka znaków z kursu benkyo i materiały do ściągnięcia lub ćwiczenia online z Poke.
- Ewa Krassowska - Mackiewicz "Podstawowe znaki japońskie" - szału nie ma, ale zawsze jakaś alternatywa.
- Aplikacja na FB zwana "Kanjibox" - podział znaków na wszystkie poziomy JLPT.

4. Słowniki online.
O papierowych można poczytać na japonce.
- Słownik z Poke Lite. (pl - jap) http://poki.maikeru.pl/
- www.tangorin.com (ang - jap)
- www.tatoeba.org - (wielojęzykowa baza całych zdań) 
- JED na androida - baza z Tangorina
- www.jisho.org (ang - jap)

5. Ćwiczeniówki.
- "Praktyczny kurs gramatyki języka japońskiego. wybór ćwiczeń" wydawnictwa UAM - mój nr 1. Pozmiom N5 i N4.
- Osobne ćwiczeniówki wydawnictwa Matsumi dostosowane do książek "Nihongo wa kantan desu yo"  


Samych darmowych (legalnych!) materiałów do japońskiego jest w internecie tak dużo, że nie sposób tego wszystkiego ogarnąć. Dlatego jeśli ktoś szuka jakichś konkretnych, dodatkowych, o których tu nie wspomniałam to proszę o taką informację w komentarzu.

Dziękuję za uwagę (^_^ )


23 komentarze:

  1. Świetna notatka. Do tej wyprawki dodałbym zKanji (http://zkanji.sourceforge.net), dobry, cały czas dopieszczany program do ściągnięcia na Windowsy, ze słownikiem jp-en-jp, słownikiem kanji i urządzeniem do tworzenia własnych list słownictwa i znaków. Następca starego Wakana (choć bez języka chińskiego).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^. Znam zKanji, ale mnie osobiście z tych komputerowych bardziej podobał się Wakan. Jakoś łatwiej mi się z niego korzystało i miał ciekawe dodatkowe bazy. Co do podstawowej bazy zdań przykładowych to wszystkie słowniki bazują na tej samej, a różnice są niewielkie.

      Ze słowników online zapomniałam jeszcze dodać:
      - www.http://japanese.nciku.com/ - można wpisywać znaki kreska po kresce.
      - http://www.weblio.jp/ - słownik jap-jap i ang-jap (w sumie mój ulubiony, zaraz obok tangorina) z wyszukiwaniem słów pod różnym kontem i bogatą bazą przykładów.

      Tak jak wspominałam, źródeł jest całe mnóstwo i nie wypisałam nawet połowy tego z czego sama korzystam, bo tworzenie wpisu zajęłoby mi cały dzień i byłby tak długi, że nikt by tego nie chciał czytać ;)

      Usuń
    2. Czy ten japoński nciku działa? Pytam, bo pod adresem http://japanese.nciku.com/ wyświetla mi się chiński słownik, w dodatku z chińskim interfejsem.

      Usuń
    3. Do niedawna działał, ale teraz widzę, że nawet z każdego linku z dołu strony odsyła do podstawowej chińskiej wersji. Czyli coś musiało im nawalić na stronie.

      Usuń
  2. Na liście materiałów brakuje mi Tae Kim's guide - przeoczenie czy celowo?
    http://www.guidetojapanese.org/learn/
    IMO bardzo dobrze ułożony materiał, nie zaczyna nauki od formy ーます. Trochę zgrubnie potraktowany, ale i tak warty uwagi. Dla osoby która zna angielski istny skarb.

    Z materiałów na martwym drzewie "Japanese the Manga Way" też wydaje mi się bardzo dobre
    http://www.amazon.co.uk/Japanese-Manga-Way-Illustrated-Structure/dp/1880656906

    Chętnie posłucham opinii jeżeli znasz te materiały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie zacytować fragment przed podaniem przykładów:
      "A teraz jako bonus kilka tytułów i stron do nauki (oczywiście jest ich cała masa w różnych językach, więc podaje tylko przykłady tego co jest najpopularniejsze w tej naszej, polskiej części internetu)."
      Czyli podałam jedynie PRZYKŁADY tego co w POLSKIEJ SIECI. Celowo nie skupiałam się na publikacjach ani kursach po angielsku czy japońsku, a jak widać po komentarzach to dalsze tytuły można podawać i podawać :D.

      Tae Kim'a znam, ale nie nazwałabym tego kursem, więc poza językiem (choć jest i tłumaczenie na pl: http://www.guidetojapanese.org/polish/start.html) nie wpasowywał się w nurt "kursu online". Kurs to coś więcej niż tylko suche przedstawienie form gramatycznych, a książki które mają jedynie taki opis są nazywane "słownikami gramatycznymi", a nie podręcznikami. Moim ulubionym słownikiem gramatyki jest どんなときどう使う日本語表現文型辞典 (Donna toki dou tsukau nihongo hyougen bunkei jiten) zawierający calutką gramatykę ^^ (ma wyjaśnienia po jap, ang i chin.), a jeśli czuję niedosyt to korzystam z 日本語「教師と学習者のための」文型辞典 (Nihongo [kyoushi to gakushuusha no tame no] bunkei jiten), który w necie można znaleźć pod nazwą "Bunkei ziten" (wyjaśnienia tylko po jap).

      Nauka poprzez mangę była już i w innych publikacjach. Tej konkretnej nie znam, ale tu znowu - to nie "nasza" strona internetu ;)

      Usuń
    2. どんあとき。。。fajny, ale angielskie tłumaczenia trochę są... angielskawe :D

      Usuń
    3. Uważam, że ma całkiem dobre tłumaczenia. Nauka z wersjami 200 i 500 sporo mi dała, a ze słownika korzystam niemal cały czas jak muszę sobie coś przypomnieć.
      Bardzo przydatne są zamieszczone wyjaśnienia japońskie, gdzie dodatkowo są zdania jak nie używać danej formy.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ze słowników komputerowych polecam Tagaini Jisho - świetny słownik do japońskiego i z animacjami pisania kanji. Jestem użytkownikiem Linuksa i jak ktoś używa, to polecam dodatkowo programy: gjiten, gwaei, kiten. Bardzo dobry może być program GoldenDict, do którego są bazy słownikowe między innymi ze słownikami japońskiego. Ze stronek polecam memrise.com jeszcze - darmowa i też są robione kursy powtórkowe pod konkretny podręcznik.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam. Niedawno zaczęłam naukę japońskiego. Chciałabym się dowiedzieć, czy aplikacja JA Sensei na androida jest dobra? Z wymienionych aplikacji tylko jest jedna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z aplikacji na androida korzystałam tylko z Obenkyo. Z tego co widzę to "JA Sensei" to takie same podstawy podstaw, gdzie ze screenów bardziej mi to przypomina rozmówiki niż kurs, ale ogólnie nie wygląda to źle. Fajnie, że jest opcja nauki kany kreska po kresce i fiszki ze słownictwa. Niemniej do gramatyki lepiej zaopatrzyć się w coś innego.

      Usuń
  6. Jakiś czas temu rozpoczęłam naukę z New Approach Japanese Intermediate, ale nadal nie przekonałam się do formy tegoż podręcznika (może za bardzo przyzwyczaiłam się do chaotycznie podanych, aczkolwiek łopatologicznych objaśnień gramatyki w Genki). Byłabym wdzięczna za podsunięcie kilku tytułów, którymi mogłabym się wspomóc w uczeniu się gramatyki z New Approach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie "Genki" i "Minna no nihongo" są pisane tak jakby autorzy traktowali uczniów jak idiotów i przejście na NA może być nieco bolesne (widzę to też po niektórych moich uczniach).
      Nie znam za wiele podręczników dla samouków na poziomie 中級, ale jako uzupełnienie objaśnień z gramatyki powinien pomóc słownik どんな時どう使う 日本語表現文型辞典, który w necie można znaleźć pod nazwą "Nihongo 500 essential japanese expressions". Z tej serii są też 2 książki z objaśnieniami oraz ćwiczeniami (wraz z kluczem odpowiedzi) z numeracją 200 (初級) i 500 (中級・上級). Do tego seria 日本語総まとめ też powinna być pomocna i tu już każda książka jest dopasowana do konkretnego N wraz z podziałem zawartości (osobno kanji, grama, słownictwo itd.).

      Usuń
  7. Ja bym jeszcze dodał słownik Wakan, który ma interfejs po polsku, ale słownik jest jp-en-jp + chiński
    http://wakan.manga.cz/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakan to przestarzała wersja tego, co można znaleźć na tangorin.com. Jedyny plus to działanie offline, ale jeśli do słownika doda się za dużo baz, to słownik zaczyna odwalać manianę (mi przy załadowaniu 3 mieszał w odczytach).

      Usuń
  8. a jakieś darmowe źródła z których można sobie pobrać w postaci pdf podręczniki, ćwiczenia i inne materiały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie źródła są nielegalne, więc nie będą tu podawane.

      Usuń
  9. Napisz co myślisz o tym kursie online http://old.multikurs.pl/multikurs,kursy,3,22.html ?? Czy w ogóle warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie testowałam tego kursu, a obecnie nie mam czasu by w spokoju zjeść czy wypić kawę, a co dopiero siadać do kursu, więc na tę chwilę nie jestem w stanie pomóc. Jak uda mi się jakimś cudem wygospodarować czas to postaram się sprawdzić ten kurs i opisać go w osobnym poście.

      Usuń
  10. No ale wstawka o Jmusic świadczy tylko o jej nieznajomości przez autorkę :/ Są artyści ze wspaniałą dykcją i poetyckimi wręcz tekstami (często to idzie w parze z dobrej jakości muzyką), więc jak się ma dobry gust muzyczny i dużo się siedzi w Jmusic, to i się znajdzie dobre źródło nauki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piosenki zasadniczo charakteryzują się tym, że tekst jest śpiewany tak by wbić się w melodię, a nie melodia dostosowuje się do naturalnej wymowy. Nawet jeśli jakiś wokalista nie nadużywa sztucznej wymowy "l", "sz", "cz", to nadal nie trzyma się naturalnego iloczasu.
      Dodatkowo osoba, która dopiero zaczyna naukę nie wie jak powinien brzmieć poprawny akcent, iloczas, wymowa bo niby skąd ma wiedzieć. Tego każdy uczeń dowiaduje się z czasem. Dlatego nadal jestem zdania, że dużo lepszym źródłem osłuchania się z językiem są programy w TV, seriale, filmy a nie anime czy muzyka.

      Usuń
  11. Strona benkyo.pl niestety ma wirusy, przynajmniej tak mi mówi moja przeglądarka. :(
    A szkoda, bo do niedawna była czyściutka.

    OdpowiedzUsuń