piątek, 15 kwietnia 2016

III Dzień Kultury Japonii na UŚ

Za nami kolejny dzień japoński na wydziale anglistyki, więc czas na krótkie podsumowanie tego co się działo ;). Tym razem miałam się oszczędzać, więc dałam sobie spokój z prowadzeniem jakiegokolwiek wykładu, a w planach miałam siedzenie gdzieś z boku i obserwowanie całości. Cóż, nie wyszło i biegania trochę było, tak że po całym dniu czułam się fizycznie wypompowana, ale było fajnie :).

Wybaczcie jakość zdjęć (część się w ogóle nie nadawała do publikacji), ale przez nawał rzeczy do zabrania i przygotowania, zapomniałam już o aparacie, a ten w moim telefonie nie jest jakiś rewelacyjny. Do tego doszły moje trzęsące się łapki ^^.

EDIT: Dostałam zdjęcia zrobione przez naszą lektorkę - Japonkę oraz jednego z odwiedzających gości, więc te ładne zdjęcia, to ich dzieła ^^.

Sam dzień nie dotyczył jedynie Japonii, ale był łączony z obchodami dnia Indii, więc nie zdziwcie się, że na zdjęciach przewijają się jakieś mało japońskie elementy ^^. 

Ale nie daliśmy się zasypać indyjskimi motywami ;)


Wszystko zaczęło się o 9:30, ale by zdążyć na czas, musiałam być na wydziale już przed 8, alby podrukować i skserować plansze i diagramy na niektóre warsztaty; ulotki odnośnie naszego dnia i tego jak się dostać na nasz kierunek (które też trzeba było ładnie poskładać); przygotować siatki z materiałami na wszystkie warsztaty, które wystarczyło później poukładać na stanowiskach; no i pozarządzać studentami by poustawiali dostarczone ławki i pomogli mi przynieść wspomniane siatki. Jak zwykle było trochę zamieszania z przyniesieniem na czas dodatkowego sprzętu w postaci czajnika, przedłużacza, mikrofonów i statywów, ale poszło gładko :). 

Warsztaty trwały nieprzerwanie przez cały dzień japoński, ale mieliśmy też atrakcje prowadzone tylko w określonym czasie i może najpierw od nich zacznę.

Na pierwszy ogień poszła prelekcja dotycząca kimona i pokaz jego zakładania (着付け - kitsuke), Przyznam, że całość została zrobiona bardzo profesjonalnie i byłam pod wrażeniem umiejętności studentki w tym zakresie.



 
 


Asystentka dzielnie znosiła ściskanie wszelkimi sznurkami i pasami :). Sama miałam na sobie yukatę i choć ze względu na mój stan byłam dość luźno związana jedynie 2 wąskimi szarfami i pasem, to czułam lekki ucisk. Natomiast przy standardowym kimonie tych wiązań jest dużo więcej i jest też dużo ciaśniej ^^.

Następnie była lekcja pokazowa kanji poprowadzona ciekawie i z humorem.




Po lekcji odbył się mini koncert w wykonaniu naszych studentów. Pomimo niezbyt dobrego nagłośnienia (akustyka na korytarzu niestety pozostawia wiele do życzenia), to dali radę i zagrali oraz zaśpiewali naprawdę rewelacyjnie :D.

 

Ostatnią atrakcją trwającą stosunkowo krótko była ceremonia parzenia herbaty przeprowadzona przez jednego ze studentów z asystującą mu naszą lektorką :).








Przyznam, że gdybym to ja była na miejscu tego studenta, to pewnie z nerwów wszystko by mi z rąk powypadało ^^.

No i na koniec relacja z naszych warsztatów, które trwały od 9:30 do 14:00 :)

Dużym powodzeniem cieszyło się stoisko, na którym częstowano różnymi rodzajami zielonej herbaty. Numerem jeden została chyba ta z prażonym ryżem, która przez wielu została okrzyknięta herbatą z popcornu XD. 

Ten uśmiech oznacza, że herbatka pochodziła z południowego stoku bytomskiej hałdy :D
A tu już smutni, bo być może przypomnieli sobie o zbliżających się testach ;)


Całkiem sporo osób było również zainteresowanych stoiskiem, na którym zapisywano imiona po japońsku + różne inne rzeczy.

 

Kinkakuji (金閣寺), to chyba ulubione złożenie kanji naszych studentów :P.

Origami również przeżywało małe oblężenie. Sama spróbowałam złożyć motylka, ale wyszedł mi tak trochę ... Origami jest trudne ^^.

 

Były również stoiska z:


japońską bronią i małą wystawą pudełek z laki


sudoku (niestety nawet łatwy poziom, a było ich 5, okazał się nie aż tak łatwy ^^)
oraz japońskimi grami (go, zabawa memory z kanji i kaną).





Na koniec małe info. w przygotowanych przeze mnie ulotkach, nie było informacji opisujących nasz kierunek, bo uznałam, że cokolwiek bym nie napisała, to i tak najlepszą kopalnią wiedzy na temat tego, co się u nas dzieje, są nasi studenci. No popatrzcie na nich, mimo moich starań, nie wyglądają na sterroryzowanych japońskim :D.

 

 
Kogo nie było, ten niech żałuje, a przyszłych studentów zachęcam do dołączenia do naszej paczki :D


A skoro już powrzucałam tu zdjęcia swoich studentów (nie wiem czy każdy się na to zgodził XD), to niesprawiedliwym by było by moja pyzata gęba się tu nie znalazła, tak więc oto ja w towarzystwie lepiej ubranych i wyglądających pań ^^.



niedziela, 10 kwietnia 2016

"Słowo na niedzielę" - marzec 2016

1. 遠恋 (enren) - to po prostu "związek na odległość".



2. ウケミン (ukemin) - skrót od 受け身な人 (ukemi na hito - "osoba pasywa"), który początkowo odnosił się jedynie do osób pasywnych w kontaktach damsko-męskich, używany jako slang internetowy, ale z czasem rozszerzył swoje znaczenie do ogólnej pasywności w działaniu.


3. 安カワ (yasukawa) - skrót od 「安くてかわいい」(yasukute kawaii - "tanie i urocze") lub 「安っぽいがかわいい」 (yasuppoi ga kawaii - "czuć taniochą ale urocze"). Zwykle tyczy się to ubrań, jakichś akcesoriów, małych przedmiotów, ale bywa że facet tak określi kobietę (tania w utrzymaniu ale urocza), tyle że nie mówimy tak do tej, która nam się podoba, bo raczej dostaniemy kosza.








środa, 6 kwietnia 2016

Kanji - 外、知

W tym roku wyjątkowo powolutku idziemy z kanji, bo jesteśmy do tyłu o jakieś 50 znaków jak nie więcej, ale spokojnie, w wakacje się nadrobi ;).
Dziś, pośród omawianych kolejnych 25, pojawiły się znaki 知る (shiru - "wiedzieć") i 外 (soto - "na zewnątrz"). Jeśli chodzi o pierwszy ze wspomnianych znaków, to składa się ze "strzały" (矢) i "ust"  (口). Jeden student poleciał głęboką myślą, że "słowa osoby, która posiada jakąś wiedzę, są niczym strzały, które w nas trafiają". No pięknie, pięknie :D.
外 składa się z "nocy" (夕) i "przepowiedni" (卜 - jest to piktogram pęknięcia jakie powstało na kości wróżebnej. Dawniej w Chinach wróżono tak, że do np. kości łopatki wołu lub skorupy żółwia przykładano rozżarzony metalowy pręt i na podstawie pęknięć przepowiadano przyszłość). Oczywiście kto by tam patrzył na części składowe, skoro jak byk widać, że składa się z "katakany" タ (ta) i ト (to), a skoro tak, to wyszło: "Weeeeż tatoo... Wychodzę (na zewnątrz)!".