środa, 28 października 2015

teścik ze słownictwa

Od jakichś 3 lat, gdy dostaję zajęcia z ćwiczeń lub konwersacji, robię częste testy ze słownictwa. Poprzednio były to kilkuminutowe testy co tydzień z 2 lekcji z "Minna no Nihongo" (lub z "New Approach" na 2 i 3 roku), a od tego roku są to co 2-tygodniowe testy z 4 lekcji. Zmieniła się też forma testów i tak pierwszy w tym roku teścik pierwszaków, składał się z dwóch zadań: 
1. Należało ze zbioru słów wykreślić to, które nie pasowało, np.
 学生 (gakusei - "uczeń")・先生 (sensei - "nauczyciel")・医者 (isha - "lekarz")・会社 (kaisha - "firma") - chyba wiadomo, które nie zalicza się do zbioru ;)

2.Należało w podane zdania wstawić takie słowo by całość stanowiła sensowną wypowiedź.

Rozumiem, że w pierwszym zadaniu mógł ktoś nie nauczyć się wszystkich słów i po prostu skreślił nie to, ale w drugim była pełna swoboda, można było naprawdę wybronić się na wiele sposobów, ale chyba niektórym bardzo się znaczenia słów pomyliły, a gdzieniegdzie też i gramatyka z tych pierwszych lekcji.

Poniżej kilka ciekawych przykładów kombinowania, które podziwiam :), ale niestety nie do końca poszło po myśli autorów.
1. Pytanie brzmiało いくらですか。 (Ikura desu ka - "Ile to kosztuje?") i w odpowiedzi było ....です。(desu). Wybrane odpowiedzi jakie się znalazły to (pozwoliłam sobie jako domyśli podmiot wstawić "ja"):
- 大学生です。 (Gakusei desu.) - "Jestem uczniem"
- 医者です。(Isha desu.)  - "Jestem lekarzem"
- はい、そうです。 (Hai, sou desu.) - "Tak, zgadza się". Aaaa tu ktoś uważał na zajęciach i zapamiętał, że w wielu tych prostych pytaniach o rzeczownik można wybronić się w ten sposób ;). Dobrze zapamiętał, ale いくら podobnie jak inne zaimki pytajne po prostu potrzebuje konkretnej odpowiedzi, więc tym razem ta odpowiedź się nie sprawdziła :)
- 先生です。 (Sensei desu.) - "Jestem nauczycielem"
- はい、いくらです。 (Hai, ikura desu.) - "Tak, ile kosztuje". Tu ktoś kombinował podobnie jak przy sou desu i gdyby pytano o konkretny przedmiot/osobę, to by się udało ^^.
- ポーランドです。 (Poorando desu.) - "To Polska."
- あそこです。 (Asoko desu.) - "Tam." Tu ktoś dobrze myślał, że mamy zaimek, tyle że znaczenie nie to.

2.Pytanie 何歳ですか。(Nansai desu ka. - "Ile masz lat?") i  moja ulubiona odpowiedź 私はポーランド人です。(Watashi wa Poorandojin desu. - "Jestem Polakiem"). Jeśli napisała to studentka (a nie pamiętam kto dokładnie), to w sumie słuszna odpowiedź :D. U nas nie wypada kobiety pytać o wiek, więc hasło "jestem Polką" powinno wystarczyć ^^ (ale oczywiście nie przeszło).

3.何時に_____か。(Nanji ni ____ ka. - "O której godzinie.....?") i tu można było wstawić dowolny znany czasownik, co też wiele osób zrobiło. Wielu też wstawiało samo です (desu), co niestety nie było ok, ale ktoś dobrze skojarzył, że chodzi o czas (w końcu to kanji już omawialiśmy), tyle że w lukę wstawił 時計 (tokei - "zegarek").

4.あの人は_____ですか。 (Ano hito wa ____ desu ka. - "Czy tamten człowiek to .....?"). Znowu, można było dać cokolwiek co ma sens i najczęściej ludzie kojarzyli to ze zwykłym pytaniem "kto to" dając だれ (dare - "kto"). Niemniej ktoś naprawdę lubi zegarki, bo pojawiło się właśnie 時計.

5. Moje ulubione zdanie, bo tu już naprawdę pełna inwencja twórcza :D. Zadnie brzmiało 今日は_____ですか。 (Kyou wa ____ desu ka.- "Czy dziś jest....?"). Jako, że nawet na zajęciach z kanji męczyliśmy dni tygodnia i miesiąca, to myślałam, że każdy wrzuci tam albo 何曜日 (nanyoubi - "który dzień tygodnia") albo jakiś konkretny dzień, ale nie. Chyba niektórzy zapomnieli co oznacza 今日 (choć znaczek na dzień/słońce był już na lekcjach z kanji i samo złożenie poza listą słówek, jest też w materiałach z kanji). No ale ok, doceniam próby i starania, bo puste miejsce to każdy potrafi zostawić, ale coś wpisać to już jest wyzwanie, a same próby świadczą o tym, że faktycznie siedzieli nad tymi słówkami :). Po prostu zapomnieli co to 今日.
I tak mamy "Czy dziś to....":
本 (hon - "książka")・先生 (sensei - "nauczyciel")・会社 (kaisha - "firma")・日本 (nihon - "Japonia")・銀行員 (ginkouin - "pracownik banku")・学生 (gakusei - "uczeń")・食堂 (shokudou - "stołówka")・ドイツ人 (doitsujin - "Niemiec")・何時 (nanji - "która godzina")・会社員 (kaishain - "pracownik firmy")

Pierwsze testy zawsze są najtrudniejsze, bo człowiek jeszcze nie wie jak ma się uczyć tak odmiennego języka obcego i na początku mimo dobrych chęci, może mu po prostu nie wyjść. Dlatego też nie zdziwiło mnie, że parę osób oblało, parę zaliczyło jako tako, ale też i 5 i 4+ nie brakowało :).
Niemniej, nawet jak komuś się nie udało, to ważne że spróbował i do testu podszedł uczciwie, bez ściągania ;)


czwartek, 22 października 2015

pozytywny

Dzisiejszy dzień mogę śmiało zaliczyć do udanych. Co prawda były problemy z dojazdami (jestem wdzięczna za podwózkę ^^), ale wiem, że bywała już większa tragedia (płonące 91, oh yeah).

A co do pozytywów:
1. We wtorek pierwszaki miały wprowadzone kanji, a dziś już je ćwiczyliśmy i choć minęło tak mało czasu, to ćwiczenia szły całkiem sprawnie :).

2. Drugi rok przeszedł w tryb "turbo gambaru" i poprosił o szybciutkie przerobienie gramatyki z obecnego podręcznika i przejście do nowego, by łatwiej im się pracowało z jeszcze jedną dodatkową książką. I tak dziś poszły 3 lekcje z książki i za tydzień pójdą kolejne 3, bo tyle nam brakuje by skończyć podręcznik. Na początku nie zrozumiałam ich prośby bo rzadko się słyszy "wincyj gramy, wincyyyyjjjj!" zamiast "nieeee, wolnieeeej, mniej nowego materiałuuuu", a tu nie dość, że szybko zrobiliśmy tyle gramatyki, to jeszcze udało się poczytać przygotowane na dziś komiksy ;).

3. Mój pies łaskawie, po raz pierwszy, postanowił nie zasikać dywanu (jedynego w całym mieszkaniu), tylko skorzystał z łazienki :D. Dobry Magister ^^.


wtorek, 20 października 2015

zastanówmy się chwilkę

Dziś miałam przyjemny dzień na uczelni. Po pierwsze, udało mi się zaparkować na parkingu przed wydziałem i nie musiałam wkurzać się na "kierowców" parkujących na 2-3 miejscach (tak, nawet na 3 można i to mając małe auto). Po drugie, moje pierwszaczki były dziś całkiem nieźle zdyscyplinowane, powolutku uczą się mówić (każdy pięknie powiedział o sobie z 4-5 zdań, choć na dzień dobry twierdzili, że nie ma takiej opcji), powolutku kojarzą, rozumieją coraz więcej (mina jednego studenta: "Boże, odgadłem; rozumiem; umiem odpowiedzieć" - bezcenna :D), no i hasło Stalin-chan mnie rozbroiło ^^.

Ale co jakiś czas dostaję też sygnały, że na niektórych zajęciach, prowadzonych przez innych wykładowców, coś jest nie tak. Zresztą moje też niepokojąco często nie wyglądają zbyt kolorowo. 
Poniżej prezentuję sytuacje, które spotkały mnie i/lub moich kolegów/koleżanki z uczelni. Prosiłabym by każdy kto czyta poniższe pytania zastanowił się, czy kiedykolwiek zachował się w ten sposób na jakichkolwiek zajęciach:
 - Czy rozmawiałeś na zajęciach pomimo upomnień nauczyciela by tego nie robić?
 - Czy nagminnie opuszczałeś zajęcia? (nie liczy się wizyta u lekarza czy choroba)
 - Czy w trakcie lekcji zamiast uczestnictwa w zajęciach: grałeś na telefonie/tablecie/konsoli/komputerze?
 - Czy w trakcie lekcji przeglądałeś Facebooka czy inne strony internetowe zamiast skupiać się na zajęciach?
 - Czy przeszkadzałeś w zajęciach bawiąc się jakimiś gadżetami?
 - Czy głośno przeklinałeś? (nie chodzi o pojedyncze, wyrywkowe wypowiedzi, których czasem można nie zauważyć, ale nagminne przeklinanie) 
 - Czy na testach ściągałeś pomimo upomnień by tego nie robić?
 - Czy nagminnie przychodzisz nieprzygotowany na zajęcia? (zalicza się w to częsty brak materiałów do nauki/ćwiczeń/podręcznika)
 - Czy pomimo upomnień nauczyciela olewałeś jego prośby i wracałeś do robienia rzeczy niezwiązanych z zajęciami?
 - Czy na danej lekcji zamiast uczestnictwa zajmowałeś się nauką na inne zajęcia?
 - Czy kiedykolwiek przyszedłeś na zajęcia pijany lub pod wpływem innych środków odurzających?


Nie jestem pewna, czy wymieniłam wszystkie sytuacje z jakimi się zetknęłam lub o których słyszałam, bo przez te 3 lata na uczelni trochę się tego zebrało.

Jeśli na choćby 1 pytanie odpowiedziałeś tak, to teraz postaw się w sytuacji nauczyciela. Pomyśl, że przygotowywałeś się przez kilka godzin do zajęć, wyszukałeś materiały, opracowałeś je, zrobiłeś notatki, pomoce naukowe dla uczniów. Następnie przychodzisz na zajęcia, a tu większość grupy nie ma materiałów lub nie ma większości grupy ... znowu. Przyszedłeś na zajęcia, starasz się je prowadzić, a tu kilka osób rozmawia ze sobą i tworzy się szum, nie słyszysz co odpowiada pytana osoba. Upominasz studentów, zaczynasz mówić i po chwili znowu słyszysz, że ktoś rozmawia ignorując twoją prośbę o ciszę. Próbujesz zaangażować studentów do ćwiczeń, albo tłumaczysz dane zagadnienie i widzisz, że kilka osób ma cię totalnie w dupie, gra na telefonie, przegląda jakieś strony czy bawi się jakimiś pierdołami. Upominasz ich, ale po jakimś czasie widzisz, że sytuacja się powtarza. 
Czy w takiej sytuacji czułbyś się komfortowo? Czy uważasz, że twoja wielogodzinna praca była tego warta? Czy czujesz się szanowany i doceniony?

Osobiście spotkałam się z niemal każdą z wymienionych sytuacji i to nie jednorazowo, ale wielokrotnie, żeby nie powiedzieć, że nagminnie. Na szczęście nie doświadczyłam jedynie tej najbardziej ekstremalnej, ale czasem mam wrażenie, że to tylko kwestia czasu... Współczuję za to osobie, która w trakcie zajęć musiała sobie poradzić i z tym problemem.

Nie krzyczę na studentów, uważam, że zachowuję się w stosunku do nich fair i oczekuję podobnego traktowania mojej osoby, ale czasem jest naprawdę nieciekawie i czuję, że cały mój trud poszedł na marne. Mam sporą cierpliwość, ale ona też ma swoje granice i bywały już sytuacje, że naprawdę miałam ochotę wstać, podziękować za takie zajęcia i wyjść z sali. 

Dlatego chciałabym by każdy z Was zastanowił się nad swoim dotychczasowym postępowaniem i jeśli coś było nie tak, to wyciągnął wnioski na przyszłość.

poniedziałek, 12 października 2015

"Nie będziesz mieć blogów cudzych przede mną" :D

Pewnie po przeczytaniu tytułu tego posta, część osób zrobiła wielkie oczy, ale już tłumaczę, to hasło jakie rzuciła dziś jedna ze studentek na naszych zajęciach ^^. Dziś było krótko (2 zajęcia + dyżur), ale i tak się działo, głównie na zajęciach z 3 rokiem ;). Na początku było moje wielkie zdziwienie, gdy zobaczyłam jaką w tym roku przydzielono mi salę. Dostałam w pełni skomputeryzowaną, z tablica multimedialną i w ogóle cud miód :D. Co prawda aż tak wypasionej nie potrzebuję i pisanie testów będzie nieco kłopotliwe, ale myślę, że uda nam się odpowiednio wykorzystać taką salę :). I nie mam na myśli przeglądania na necie zdjęć jedzenia. Ehhh głodne studenty. Minus z komputera dla każdego studenta jest też taki, że podczas omawiania dzisiejszego tekstu i dyskusji, niektórzy na bieżąco wyszukiwali zagadnienia z tekstu (lub skojarzenia z zagadnieniami). I tak mówiąc o 桜色 (sakura iro), czyli odmianie koloru różowego, nagle na jednym z monitorów widzę zdjęcia "majtkowego różu" przedstawionego na różowych gaciach XD. 
Z kolei jak mówiliśmy o zaimkach pierwszej osoby, to nagle na monitorze zauważyłam, że ktoś przeglądał ten blog. W sumie ok, w końcu jest post o zaimkach, ale zaraz pojawiła się strona innego bloga i tak właśnie padło hasło: "Nie będziesz mieć blogów cudzych przede mną" ;).

Z ciekawych interpretacji nowego słownictwa, to chyba na zawsze zapamiętam pewne tłumaczenie うば桜 (ubazakura), które dalej w lekcji było wyjaśnione m.in. jako きれいなおばあさん (kirei na obaasan - "ładna babcia"), ale nim to tłumaczenie się pojawiło, to jeden ze studentów zapytał o znaczenie tymi słowami: "MILF ですか。" ("Czy to MILF"). Eeeeee yyyyy eeeee nie ^^'. Ale doceniam próbę objaśnienia ;).

Jutro kolejny dzień zajęć i być może kolejne nietypowe pomysły studentów ^^.

piątek, 9 października 2015

Niewiele Ci mogę dać (testów ze słówek)

Wczorajszy mail od studentów mnie wzruszył i aż żal mi było napisać "nie mogę". Przykładam dość dużą wagę do regularnych testów by studenci na bieżąco wiedzieli jakie są ich postępy, co jeszcze kuleje i by czuli bat nad głową, że należny się uczyć systematycznie. Niestety z roku na rok ilość zajęć w siatce programowej jest zmniejszana i wtedy musimy rezygnować z niektórych rzeczy. W tym wypadku, o którym chciałabym powiedzieć, były to testy ze słownictwa, które na 1 roku robiłam z częstotliwością cotygodniową (w tym roku zmieniam na co 2 tygodnie i nieco inną formę). Taki króciutki test co tydzień miał 1 zadanie - zmusić do regularnej nauki słówek, których w każdym tygodniu pojawiało się sporo. Niestety, przez zmniejszenie ilości zajęć, trzeba z czegoś zrezygnować i tak 2 rok nie ma już ze mną ćwiczeń, a jedynie objaśnienia z gramatyki i pismo (oba przedmioty nadal będą dość często testowane), a 3 rok został u mnie jedynie z gramatyką i nawet pismo nam zniknęło całkowicie (a wraz z nim testy z kanji). 

Wczoraj zostałam poproszona o przywrócenie testów ze słówek i choć chciałabym, to nie mam już gdzie ich wcisnąć bez okrajania istotnych rzeczy. Już i tak pozamienialiśmy zajęcia z pisma, by nie tylko ćwiczyć kanji, ale i mówienie, a zajęcia z gramatyki bazujące na podręczniku "New Approach", też poza objaśnieniami nowych form, będą zawierać ćwiczenia. Jedynie do testów gramatycznych mogę dodać więcej zadań sprowadzających słownictwo, ale tryb cotygodniowych testów przy obecnej ilości godzin raczej nie wróci :(
To co mogę teraz polecić osobom spragnionym testowania słownictwa, to programy, o których pisałam tu.

czwartek, 8 października 2015

pierwszy dzień pracy w nowym roku

Skończyło się wolne, czas powrotu na uczelnię i wkurzania się, że już o 9 nie ma gdzie auta zaparkować.
Dziś postanowiłam wtopić się w tłum ubierając trampki i bluzę w liski/kotki (nie wiem co to), a wtopienie było na tyle skuteczne, że przy odbieraniu klucza pani musiała sprawdzić czy faktycznie jestem wykładowcą :). Niemniej w tym roku nie chciało mi się robić jaj ze studentów 1 roku tak jak rok temu (kto nie kojarzy niech przejrzy archiwum bloga).

Pozytywnie zaskoczyła mnie liczebność grup pierwszorocznych, bo bałam się, że będą sporo liczniejsze, a tu nawet znośnie :). Oczywiście pierwsze zajęcia z nimi to głównie wprowadzenie do fonetyki i kany, a kolejny tydzień będziemy tłuc kanę aż do porzygu, ale jest to konieczne nim ruszymy z podręcznikiem.
Ciekawe ile czasu zajmie mi zapamiętanie wszystkich nowych twarzy i imion, bo z tym zawsze mam problem. Oczywiście mąż przypomniał mi patent z serialu, który w sumie nie jest zły XD.



Tak poza pierwszakami, miałam też zajęcia powtórkowe z 2 rokiem i dobrze, że nastawiłam się na delikatną powtórkę bo ojojoj słownictwo uleciało im z głów (nie mówiąc o gramatyce). Słychać było, że nieliczni powtarzali japoński przez wakacje, ale choć pierwsze zajęcia były dość oporne z mówieniem, tak drugie (z pisma), na których czytali mangę i mi ją streszczali po japońsku, wypadły już lepiej. Również okazało się, że komiksy są fajnym dodatkiem do zajęć z pisma, bo choć nie ma w nich za dużo kanji, to jednak mogę dzięki nim przećwiczyć również rozumienie tekstu i mówienie. Styczność z potocznym japońskim też jest na plus.

W poniedziałek czekają mnie pierwsze, powakacyjne zajęcia z 3 rokiem i też ciekawe jak pójdzie po dłuższej przerwie, a tymczasem muszę pomyśleć co każdej grupie zaserwować w następnym tygodniu ^^.

 

czwartek, 1 października 2015

"Słowo na niedzielę" - wrzesień 2015

1.スタバ (Sutaba) - to po prostu skrót od スターバックス(Starbucks).



2. 大丈V (daijoubui) - znaczenie takie samo jak przy 大丈夫 (daijoubu - "ok, w porządku"), ale tu bardziej chodzi o sam zapis, gdzie V (odczytywane z angielskiego jako 'bui' - tak, wiem, wiem...) to znany wszystkim gest zwycięstwa. Inny spotykany zapis to 大丈v(^ー^)v.


3. シカメ (shikame) - połączenie シカト (shikato - "ostracyzm, ignorowanie kogoś") i メール (meeru - "email"). Zdarzyło wam się dostać maila/sms i go olać? No to to właśnie to :).


4. 黒歴史 (kurorekishi) - dosłownie "czarna historia", czyli rzeczy z przeszłości, o których wolelibyśmy zapomnieć.