wtorek, 5 września 2017

"Słowo na niedzielę" - sierpień 2017

1. アジる (ajiru) - skrót od angielskiego słowa アジテーション (ajiteeshon - "agitation") oraz czasownikowej końcówki "ru", a całość daje "wzniecać, agitować, wywoływać, prowokować, podjudzać".


2. アデージョ (adeejo) - zapisywane również 艶女, to dorosłe kobiety (tak mniej więcej 30-letnie), które mają szyk, klasę, kasę, powodzenie i w ogóle och i ach, ale przecież nie mogło być inaczej, skoro słowo weszło do obiegu głównie dzięki kobiecemu magazynowi "Nikita".


3. よそよそしい態度 (yosoyososhii taido) - "ciche dni", a dosłownie to "zimna, zdystansowana postawa".


4. あなる (anaru) - hmm anal? A hahaha, nie Ty zboczeńcu ;);). To skrót od あ~、なるほど (aa naruhodo - "a, no tak") czyli oznacza, że zrozumieliśmy.




czwartek, 10 sierpnia 2017

"Słowo na niedzielę" - lipiec 2017

1. アジドル (ajidoru) - skrót od アジアン・アイドル (ajian aidoru) i odnosi się do japońskiego idola/celebryty lub po prostu idola z Azji.


2. アジャパー (ajapaa) - słówko z lat pięćdziesiątych, więc raczej już przeżytek lub ciekawostka ;);). Jest to wykrzyknienie jakie wydajemy w chwilach zażenowania, zdziwienia, coś jak "o cholibka!", "o motyla noga", "rany bąbel!", czyli to nie jest przekleństwo.


3. モテる (moteru) - dawniej zapisywane jako 持てる, to słowo używane już w epoce Edo, a oznacza posiadanie powodzenia u płci przeciwnej, bycie popularnym wśród osób przeciwnej płci.


4. アシュラー (ashuraa) - połączenie słowa 阿修羅 (ashura - "Asura" - w hinduizmie to zły lub dobry półbóg) oraz angielskiej końcówki ~er, a całość daje fankę (tak, kobietę nie faceta) posągów Asury.


5. ややこしい (yayakoshii) - nie, tym razem bez żadnego slangu, bo po prostu miałam bardzo mało czasu na przygotowanie słowa na niedzielę. Yayakoshii, to przymiotnik oznaczający "skomplikowany, zagmatwany, zagadkowy". To słowo pojawiło się w "słowie na niedzielę", bo ... śmiesznie brzmi :).





czwartek, 13 lipca 2017

"Słowo na niedzielę" - czerwiec 2017

1. 朝シャン (asashan) - słówko z 1987 r. czyli już tuuurbo stare, a oznacza obudzenie się i pójście pod prysznic by umyć głowę (stąd połączenie 朝 - "rano" i シャン - skrót od "szampon").



2. アザス (azasu) lub あざーっす (azaassu) - młodzieżowy skrót z 2006 r. oznaczający "dziękuję". Stosowane na blogach lub w mailach (smsach).


3. 朝スポ (asasupo) -skrót od 早朝スポーツジム (souchou supootsu jimu), a oznacza pójście na siłownie wcześnie rano przed pracą.


środa, 28 czerwca 2017

Podsumowanie roku akademickiego 2016/2017

Zabierałam się do tego nieco psioczącego wpisu już od jakiegoś czasu, ale fakt, że nie mam szans na zwykłe klepanie postów na komputerze sprawił, że na telefonie zajęło mi to hmmm dobrych kilka dni.

To był dla mnie wyjątkowo dziwny rok akademicki, bo do tej pory nigdy nie zdarzyło mi się zaczynać zajęć po pierwszym semestrze. Idąc na macierzyński myślałam, że osoba, która będzie mnie zastępować będzie uczyć pisma w takiej samej kolejności, jak robimy co roku czyli według książki "Kanji in context". Z samej książki nie korzystam, bo jest dość drętwa, ale zawiera całe stare jouyou kanji, podczas gdy większość podręczników zawiera tylko 500-600 znaków, a potem szukaj sobie człowieku innego źródła (które zapewne nie będzie kompatybilne z dotychczasowym). Niestety, lektorka zmieniła podręcznik na "Basic Kanji Book", który ma fajne ćwiczenia (i te sobie czasem podkradałam) ale ma malutko złożeń i trzeba każdą lekcję uzupełniać o kolejne. Do tego obie części mają w sumie 500 znaków, więc pojawia się problem, o którym wspominałam powyżej.

Przed porodem przygotowałam też sobie materiały, z których planowałam korzystać na zajęciach, w tym czytanki z wymazaną furiganą nad znakami, które według moich obliczeń powinny być już omówione. No tyle że zmieniła się kolejność wprowadzanych znaków, więc tu ciut mi nie wyszło tak jak planowałam, a na wszelkie poprawki na bieżąco po prostu nie miałam czasu (jeśli ktoś mi powie, że niemowlęta głównie śpią, to bez wahania go wyśmieję i zaproponuję spędzenie choćby pół dnia z moim małym).

Do tego doszły też nie planowane zajęcia, czyli ćwiczenia (spodziewałam się tylko pisma), ale tu już był luz :).

Myślę że mimo kilku niedociągnięć nie było źle, a w przyszłym roku już wszystko wraca do normy.

Dużym zaskoczeniem były wszelkie zmiany w organizacji nauczania. Nagle zmieniliśmy ewaluację zajęć by była dostosowana możliwie jak najlepiej pod JLPT (nieoficjalnie zawsze w pewnym sensie była, ale teraz miało być na mur beton). Doszły slychanki, doszły wypracowania na wyższych rocznikach (nie wszystkich i tu jedna lektorka dość osobliwie uznała co jest wypracowaniem, ale ok). Wcześniej przez 2 lata na pierwszym roku, zmuszałam studentów do pisania wypracowań na zaliczenie, ale sprawdzanie tego to była dla mnie istna mordęga. Zmieniliśmy też tempo nauki (jest wolniejsze) by większości nadążała i łapała o co chodzi (bez współpracy ze strony studentów w wielu przypadkach niestety nie wyszło, ale wolniej już nie będzie).

W tym roku mieliśmy po raz pierwszy i chyba ostatni, zintegrowany egzamin na koniec roku. Zintegrowany, to znaczy, że każdy lektor musiał zrobić swoją część na jeden egzamin, który trwał i trwał. O ile sam pomysł jest ok, to wykonanie dość kłopotliwe, bo trzeba przypilnować by każdy lektor wyrobił się ze swoją częścią na czas, a do tego już na etapie tworzenia swojej części trzeba określić ile mniej więcej może to zająć studentom by pozostali lektorzy wyrobili się ze swoimi częściami. Wcześniej po prostu każdy robił swój osobny egzamin i było mniej zamieszania. Jedynie egzamin ustny zawsze był i będzie prowadzony i przygotowywany przez kilka osób.

Mnie przypadło zrobienie części z kanji dla 1 i 2 roku oraz dokkai (rozumienie tekstu) dla pierwszaków. Dokkai był jedynie w formie "a, b, c, d" i choć był krótki (kilka dialogów, w sumie 14 pytań), to mógł sprawdzić problem jeśli ktoś nie wczytał się dobrze w tekst. Część z kanji składała się z 2 zadań, gdzie drugie to po prostu dodanie furigany do tekstu, ale pierwsze to "a, b, c, d" ze złożeniami wyglądającymi bardzo, baardzo podobnie, np. mając do wybrania złożenie jinkou, wiele osób wybierało opcję 入口 zamiast 人口. Fakt, że wszystkie prawidłowe odpowiedzi były "c", a ostatnia "a", dodatkowo komplikowało sprawę ;). Cóż, nie mówiłam że będzie bardzo łatwo, a jedynie że dam "ludzkie" złożenia :).

W tym roku też po raz pierwszy mieliśmy tak dużo lektorów! Zwykle musieliśmy obskoczyć wszystkie grupy w 3 osoby, a teraz udało się zorganizować 6 nauczycieli. Tyle że 2 Japonki już zapowiedziały, że wracają do Japonii i nie wiadomo czy zamiast nich uda się znowu 2 znaleźć czy tylko 1.

No to chyba byłoby na tyle jeśli chodzi o podsumowanie. We wrześniu zobaczę się z kilkoma osobami na poprawkach i liczę że tym razem zdadzą :).

piątek, 16 czerwca 2017

"Słowo na niedzielę" - maj 2017

1. アゲアゲ (age age) - być nakręconym, odnosi się do uczucia, gdy czujemy, że napięcie rośnie, np. jesteśmy w klubie, słyszymy, że właśnie leci nasza piosenka, więc jesteśmy tak podjarani, że lecimy na parkiet :D


2. あげぽよ (agepoyo) - ma to samo znaczenie co "age age", ale tym razem jest to słowo używane przez gyaru, a końcówka 'poyo' ma za zadanie nadać słowu bardziej uroczego charakteru.


3. アゲ嬢 (agejou) - kobieta, która ubiera się w stylu 小悪魔 (ageha), czyli "diablicy". Cechuje się mocno podkreślonymi oczami, podniesioną, natapirowaną fryzurą z loczkami, tipsami i świecidełkami.


4. あげまん (ageman) - słówko z 1990 r. więc już ciut przestarzałe, a odnosi się do kobiety, która ma niby przynosić szczęście mężczyźnie, z którym się spotyka.



sobota, 6 maja 2017

"Słowo na niedzielę" - kwiecień 2017

1. アカハラ (akahara) - skrót od アカデミック・ハラスメント (akademikku harasumento) i chodzi o taki rodzaj nękania na uczelni, który zarówno dotyczy studentów jak i pracowników niższego szczebla (np. mobbing względem magistrów przez dr lub profesorów).


2. あかんたれ (akantare) - to samo znaczenie co ばかたれ (bakatare) czy アホたれ (ahotare), z tym że pochodzi z dialektu Kansai. Oznacza "idiotę, kretyna, debila". Sama końcówka たれ podkreśla nam czyjąś naturę.


3. アキバ系 (akibakei) - "styl z Akiby" czyli Akihabary, odnosi się do ludzi w wieku 20-30 lat, którzy lubią spędzać czas w Akihabarze. Zwykle kojarzy się to z geekami lub otaku. W Akibie można spotkać skupiska osób grających na przenośnej konsoli.


4. アキバ系ファッション (akibakei fasshon) - to nic innego jak moda z Akiby, czyli jeansy, koszulka, bandana, (w mojej prywatnej opinii) styl lekkiego przegrywa (nie no żarcik ^^).


wtorek, 25 kwietnia 2017

„Ni pies, ni … kuna? – tanuki w kulturze Japonii dawniej i dziś”

Chyba niemal w każdej dawnej religii obok demonów i różnego rodzaju stworów, występowały zwierzęta posiadające nadprzyrodzone moce. Pewnie niewielu z Was wie, ale nasz słowiański bóg Perun, odpowiednik greckiego Zeusa, potrafił przybrać postać niedźwiedzia, przez co te zwierzęta były uważane za niezwykłe. W końcu nie wiadomo, czy spotkany w lesie miś to zwykły futrzak, czy może sam bóg, choć nieco kudłaty. Z kolei koty, a zwłaszcza czarne kocury, były kojarzone z pupilkami czarownic i do dziś w zabobonach pozostało, że jeśli na swojej drodze spotkamy czarnego kota, to w jakiś magiczny sposób przyniesie nam pecha.


W Japonii również wierzono, że wybrane zwierzęta mogą posiadać nadprzyrodzone zdolności bądź być wysłannikami bogów, jak np. 善狐 (zenko), dobre, białe lisy, słudzy bóstwa ryżu i płodności - Inari.

Rzeźba zenko w świątyni Inari

Były też i mniej przyjazne lisy, czyli 狐 (kitsune), które mogły sporo narozrabiać, a nawet i zabić człowieka. Co ciekawe, potrafiły zmieniać się w dowolną osobę, dzięki czemu przenikały niepostrzeżenie do świata ludzi. Niemniej nie wszystkie opowieści o nich skupiają się jedynie na negatywnych cechach, bowiem jedna z najsłynniejszych opowieści 信太妻 (Shinodazuma) – historia „lisicy z Shinody” – opowiada tragiczne losy Kuzunohy, lisicy, która musiała opuścić swojego męża i syna, gdy ci odkryli, że nie jest człowiekiem.

Podobnie koty, które jak lisy, umiały przemienić się w człowieka, zyskały złą reputację, choć bywają też opowieści, w których odgrywają pozytywną rolę. Niemniej, do grona wspomnianych, nietypowych zwierzaków zaliczają się również tanuki. Pewnie sama nazwa większości z Was niewiele mówi. Tanuki to to sympatyczne zwierzątko ze zdjęcia poniżej, które w polskiej literaturze orientalistycznej jest nazywane kuno-psem, a po angielsku to raccoon-dog, czyli szopo-pies.

Tanuki


Być może niektórzy kojarzą jego mniej realistyczny wizerunek jaki można spotkać w całej Japonii w postaci rzeźb, figurek, maskotek i czego dusza zapragnie.


Nie wiadomo skąd wzięło się wyobrażenie, że tanuki są równie sprytne jak lisy, chętnie wyprowadzają ludzi w pole lub co gorsza, że potrafią być niebezpieczne. Spójrzcie jeszcze raz na zdjęcie powyżej i sami powiedzcie: Czy te oczy mogą kłamać?

Psoty tanuki zwykle nie są złośliwe i na ogół wyobrażano ich sobie jako pogodne i przychylne człowiekowi stworzenia, które potrafiły zmieniać się w dowolny przedmiot, jak i w ludzi. Czyli posiadały taką samą umiejętność jak opisane w mitologii koty i lisy.

W wielu miejscach w Japonii, przed domem czy w restauracjach, można spotkać figurki tanuki o charakterystycznym wyglądzie, gdzie zwierzak cechuje się: przyjaznym uśmiechem, jedną łapką uniesioną w geście zapraszania, a drugą trzymająca butelkę sake oraz potężnych, pękatym brzuchem jak i równie potężnymi ... genitaliami. 


Tak jak było już wspomniane, tanuki zwykle są przedstawiane jako nieszkodliwi psotnicy, ale zdarzają się również opowieści, w których te zwierzęta zachowują się groźnie, przyjmując cechy charakteru typowe dla lisów i kotów z japońskiej mitologii. W dość znanym zbiorze bajek japońskich zostały zamieszczone dwie opowieści o niebezpiecznych wyczynach tanuki. W pierwszej, tanuki złapany przez drwala pożera w odwecie jego żonę, a drwala topi. W drugiej, postąpił podle wobec lisa i źle się to dla niego skończyło. Jednak najbardziej znana opowieść o tanuki to „Bumbuku-chagama”, czyli opowieść o "szczęśliwym kociołku". Jej dwie wersje są zawarte w "Mitologii Japonii" autorstwa Jolanty Tubielewicz, a brzmią tak: 
"Duży, żelazny kocioł, wokół którego osnuta została legenda, można oglądać w świątyni Morinji w Tatebayashi.

Wejście do świątyni Morinji, Tatebayashi, prefektura Gunma.

Legenda świątynna ma dwie różne wersje. Pierwsza mówi o tym, jak pewien mnich z Morinji postawił kociołek z wodą na piecyku i czekał na swoją herbatę. Jakież było jego zdumienie, gdy nagle z kociołka wysunął się prążkowany ogon, po czym kociołek zeskoczył na podłogę i przybrał kształt tanuki. Małoduszny mnich przestraszył się i sprzedał kociołek śmieciarzowi. W nocy, kiedy śmieciarz pogrążony był we śnie, kociołek podszedł do posłania i budząc śmieciarza zaproponował mu stanowisko impresaria cyrkowego. Lubił bowiem nasz tanuki chodzić po linie. Śmieciarz zrozumiał, że posiadł rzadki skarb i w krótkim czasie został bogaczem dzięki cudownemu kociołkowi.

Rzeźba tanuki – kociołka w Morinji.

Kociołek z Morinji.

Druga wersja z Morinji datowana jest na rok 1570, kiedy opat Gesshuu zaprosił tysiąc gości na uroczystość świątynną. Miał początkowo kłopot ze znalezieniem dostatecznie dużego naczynia, , żeby przygotować gościom herbatę, ale chłopiec-posługacz imieniem Morizuru skądś przyniósł kociołek, w którym ciągle był wrzątek, chociaż wydano zeń już tysiąc filiżanek herbaty. Mnich Tennan, który przyszedł do Morinji w 1587 roku i usłyszał historię cudownego kociołka, zaczął podejrzliwie patrzeć na Morizuru, wobec czego chłopiec zbiegł. Okazało się wówczas, że był on zaangażowany do świątyni w 1426 roku, a więc przez sto sześćdziesiąt jeden lat działał jako młodociany posługacz. Morizuru był to tanuki w ludzkiej postaci i wystawili mu świątynkę na terenie Morinji.

Jeszcze inna popularna wersja ludowa przypisuje pojawienie się cudownego kociołka wdzięczności tanuki, którego ubogi staruszek wyratował z ciężkiej opresji. Tanuki zmienił się dla wybawcy w piękny brązowy kociołek i kazał się sprzedać za wygórowaną cenę. Kupcem był mnich, ale tanuki szybko uciekł ze świątyni, bo ogień przypiekł mu brzuszek (Tubielewicz, 1980:248-250)." 

W rożnych rejonach Japonii podana legenda jest rożnie przedstawiana. Gdzie nie gdzie zamiast tanuki, główną postacią jest lis. Z kolei na Shikoku i Sado, gdzie nie ma lisów, można spotkać się z "opętaniem przez tanuki" (tanuki-tsuki).

Tanuki w sztuce

Tanuki pojawiały się nie tylko w opowieściach, ale też w szeroko rozumianej sztuce. I tak obok rzeźb, można było spotkać się z wizerunkami tych zwierząt na: 

- Obrazach, a dokładnie drzeworytach ukiyo-e, czyli „przepływającego świata”, gdzie autor, Utagawa Kuniyoshi (epoka Edo; 1603-1868) głównie skupił się na przedstawieniu wierzenia, jakoby moszna tanuki potrafiła rozciągnąć się do wielkich rozmiarów.






Tanuki pojawił się jako hasło encyklopedyczne już w XVII wieku. I tak np. pojawił się w wydanym w 1666 r. „Kinmōzui” ( 訓蒙図彙), co można przetłumaczyć jako „Zebrane ilustracje do pouczania nieoświeconych” autorstwa Nakamury Tekisai’a, ale magiczne zdolności tanuki zostały tam jedynie wspominane. Dokładniejszy ich opis znalazł się za to w „Wakan Sansai-zue” (和漢三才図会) - „Ilustrowana encyklopedia sino-japońska” utworzona pod redakcją Terajimy Ryōan’a, lekarza z Osaki.

Wakan Sansai-zue

Netsuke, czyli miniaturowe rzeźby używane w Japonii od ok. XV w., służące do mocowania woreczka (sakiewki) do pasa kimona.

źródło zdjęcia                                                     źródło zdjęcia

 Jako obi, czyli pas do kimona.
źródło zdjęcia                                                          źródło zdjęcia
źródło zdjęcia                                             źródło zdjęcia


Tanuki w popkulturze

Wcześniejsze przykłady użycia wizerunku tanuki dotyczyły jeszcze epoki feudalnej, ale wraz z nastaniem nowoczesności Japończycy wcale nie przestali tworzyć dzieł mniejszych i większych z podobizną tego zwierzaka. I tak obecnie można spotkać się z wizerunkiem tanuki w popkulturze jako:

  Jedno w wcieleń Hello Kitty


-   Postać z gry. Tu akurat mamy Super Mario 3.


-  W mandze i anime, zarówno we własnej postaci, czyli np. w „Pom Poko” - anime o tanuki ze znanego studia Ghibili .


Oraz jako postać w pewien sposób nawiązująca do tanuki, np. Shukaku z „Naruto”,

Ponchi z „Shaman King”
czy Hachi z anime „Inuysha”.

-  W filmie z 2005 r. „Princess Raccoon”, gdzie chińska aktorka Zhang Ziyi wcieliła się w postać Tanuki-hime, księżniczki tanuki, która zakochała się w księciu.


- Jako alternatywna wersja lalek z okazji święta dziewczynek „Hina matsuri”, które przypada na 3 marca. Wtedy właśnie wystawia się taki lalkowy dwór cesarski.


-   Jako dość nietypowy zabuton, czyli japońska poduszka do siedzenia.


-  Oraz wiele innych przykładów wzorów na kubkach, koszulkach, zwykłych maskotek itd.

Zestaw do herbaty.

Zestaw do sake.

Portfel

A także tanuki pilnujący porządku na różnego rodzaju znakach ostrzegawczych i informacyjnych.



Mam nadzieję, że ten krótki artykuł nieco przybliżył Wam postać kuno-psa, czyli japońskiego tanuki. 

Bibliografia

Tubielewicz J., „Mitologia Japonii”, Warszawa 1980, s. 248-250.
http://en.wikipedia.org/wiki/Kuzunoha
http://hyakumonogatari.com/category/tanuki-stories/
http://www.jnto.go.jp/engpre2/location/spot/shritemp/morinji.html

(Tekst wystąpienia z II Dnia Kultury Japonii na Uniwersytecie Śląskim)