sobota, 25 lutego 2017

Kanji - 北

Znak oznaczający północ (chodzi o stronę świata) czyli 北 jest jednym z tych, które spotyka się na początku nauki i większość podręczników do kanji przedstawia go w pierwszej setce.
Obecny zapis nie kojarzy się z niczym konkretnym, ale dawny już tak. 
Oto i on:





I co? Jakieś skojarzenia?
Mamy tu 2 ludzi odwróconych do siebie plecami. A jak studenci połączyli ten fakt ze znaczeniem? Ano na północy mamy Rosjan, a oni piją dość mocne trunki, po których miewają dziwne pomyły. I tak pijani Rosjanie na pewno wpadli na pomysł, że aby się rozgrzać na zimnej północy, to można pocierać się tyłkiem o tyłek kompana.
Brzmi legitymacyjnie :) 

czwartek, 16 lutego 2017

"Słowo na niedzielę" - styczeń 2017

1. まな板 (manaita) - poza standardowym określeniem deski do krojenia, tak określamy kobietę z małym biustem.



2. アー写 (aasha) - nie, to nie Asia (hihihi suchar :D), a jest to skrót od アーティスト写真 (aatisuto shashin - "zdjęcie artystyczne"), czyli takie zdjęcie, które ma za zadanie przedstawić jak najlepiej nas lub jakiś produkt. Czyli zdjęcia kadry na stronie firmy, to właśnie takie zdjęcia oraz jak przeglądamy ofertę sklepów online, to też patrzymy właśnie na "aasha".



3. あーた (aata)
- nie ma podanego kiedy dokładnie zaczęto używać tego słowa oraz czy nadal jest w obiegu, ale jest to jeszcze bardziej niż あんた (anta) poufała wersja zaimka あなた (anata) - "ty".



4. アーパー (aapaa) - słowo używane w epoce Shouwa, które niestety wyszło już z użycia, a oznacza dokładnie to samo co 'baka' czy 'aho' (tego na polski chyba nie trzeba tłumaczyć).



5. 愛上男 (aiueo) - tak, brzmi to jak pierwsza linijka kany (i zostało to tak zrobione umyślnie), a jest to skrót od 恋愛上手な男性 (renai jouzu na dansei), cokolwiek facet dobry w miłości miałby oznaczać.





wtorek, 10 stycznia 2017

"Słowo na niedzielę' - grudzień 2016

1. B専 (bii sen) - skrót od ブサイク専門 (busaiku senmon - "specjalista od brzydali") czyli to określenie ludzi (zwykle kobiet, rzadziej mężczyzn) którym podobają się brzydcy ludzie.


2. すっぴん (suppin) - twarz bez makijażu (ale nie oznacza to, że od razu ktoś wygląda jak potwór).



sobota, 26 listopada 2016

Learn Japanese Kanji - recenzja

Tęskniliście? W tym semestrze zamiast testów, czytanek, różnych materiałów, mam pieluchy, sterty małych ubranek, nieprzespane noce i bezzębne uśmiechy :). Za dużo czasu na japoński nie mam, ale od czasu do czasu przeglądam różne aplikacje i tak przeglądając japońskie bajki dla niemowląt, trafiłam na link do serii programów do nauki kanji. Zwykle tego typu aplikacje są robione pod JLPT, a ta seria skupia się na podziale materiału według poszczególnych znaków wprowadzanych w kolejnych klasach japońskiej szkoły podstawowej.
Chodzi dokładnie o program "Learn Japanese Kanji (First) - 小学いち年生たのしい漢字れんしゅう (Shougaku ichinensei tanoshii kanji renshuu)" (Link).
W sumie mamy 6 osobnych aplikacji, a w każdej jedynie materiał przypisany do danej klasy. Ściągnęłam tylko wersję dla pierwszoklasistów i ... chyba kolejnych nie chcę...
No to co my tu mamy. Pierwsza klasa to 80 znaków, a ich nauka opiera się na co najmniej trzykrotnym napisaniu znaku! Łohoho szaleństwo. By było zabawniej nie trzeba trzymać się ustalonej kolejności. Ba! W kanji 3 kreskowym można na ekranie narysować falliczny kształt i apka uzna, że wszystko jest ok! Nie no, pełen podziw dla programisty. Szacun.
Dodatkowo w ćwiczeniach mamy podaną ilość kresek jaką ma dany znak, klucz/radykał znaku, jego odczyty (onyomi, kunyomi, wersja koreańska), znaczenie znaku oraz przykładowe zdania, w których są podane złożenia z tym znakiem. Niby fajnie, że są zdania, ale nie mają ani tłumaczeń na angielski, ani nawet nie ma podanego znaczenia danego złożenia. Przy każdym znaku są statystyki pokazujące ile razy zapisaliśmy dany znak bądź ile razy narysowaliśmy penisa na ekranie.
Poza ćwiczeniami są testy podzielone na 3 sektory: czytanie, wskazywanie kluczy i ilość kresek (choć po tej wyśmienitej "zabawie" z programem stroke odczytuję jako udar mózgu). By w ogóle móc podejść do testów, to trzeba przerobić wszystkie kanji. Każdy sektor ma 2-3 poziomy zaawansowania zbytnio się od siebie nie różniące. Fajnie, że za każdym razem generuje nam się zupełnie inny test, ALE czas, w jakim musimy się zmieścić z odpowiedzią jest tak króciutki, że ja, doskonale znając te złożenia nieraz nie byłam w stanie ogarnąć, gdzie na ekranie jest poprawna odpowiedź do kliknięcia, a czas już minął.
Ostatnia część to tak zwany Challenge, który w jakiś sposób łączy się z naszym kontem z Google i możemy zmierzyć się z innymi "graczami". Na czym to dokładnie polega nie wiem, bo się nie połączyłam.

Jak oceniam całość? Uhuhu bardzo, baaardzo kiepsko. 1 w porywach 2 za nieco inne podejście do kolejności nauki kanji (nie JLPT, a kolejność jak w japońskiej szkole) i wysiłek przy testach. Ogólnie nie polecam. Póki co to najgorszy program do nauki kanji jaki kiedykolwiek testowałam.

środa, 7 września 2016

Kanji Senpai - recenzja

Miałam nie zajmować się recenzjami czegokolwiek do japońskiego, ale stwierdziłam, że co tam. Może to co przedstawię bardziej kogoś zachęci do skorzystania z materiałów/aplikacji niż sam link i hasło "to je dobre"? Jestem świadoma, że nie każdy zgodzi się z moją oceną podaną w danej recenzji, ale cóż, ja mam prawo do własnej oceny tak jak inni mają prawo do swojej. Postaram się jak najpełniej przedstawić dlaczego mam takie a nie inne zdanie na temat danych materiałów.

No to zaczynamy :). Postanowiłam, że pierwsza moja recenzja na blogu będzie dotyczyć aplikacji na Androida, z którą najczęściej obcuję, choć przyznam się, że nie codziennie (czasem zapominam, czasem bywam tak padnięta, że nie mam ochoty jej odpalać, a potem płaczę, że nagle tyyyyleee materiału do powtórki się nagromadziło). O jakiej aplikacji mowa? Ano o tej z tytułu posta czyli "Kanji Senpai".

Link do apki.
(W linku są screeny z aplikacji, więc nie ma sensu kopiować ich tutaj.)

Choć w nazwie mamy "kanji", to sama aplikacja tak naprawdę służy raczej do nauki słownictwa, a niektóre kanji są tam raczej jako bonus. Oczywiście nauka słówek i kanji powinna iść w parze, bo nauka samych znaków, bez złożeń z nimi, jest według mnie absurdalna i na dłuższą metę nie ma sensu.
Listy słownictwa, które można pobrać, są robione pod JLPT i są całkowicie za darmo podobnie jak sama aplikacja. Jednakże, jeśli chcielibyśmy pobrać również audio do owych list, to za każdy plik musimy już zapłacić. Pewnie wielu z Was kojarzy inny program do słownictwa - "Anki", do którego można wrzucić własne pliki z listami do nauki, ale "Kani Senpai" nie ma takiej opcji, a przynajmniej nadal jej nie znalazłam i można korzystać tylko z gotowych list. Sama apka jest co jakiś czas uaktualniana, więc być może  w przyszłości będziemy mogli dodawać własne zestawy słownictwa, kanji czy form gramatycznych.

Można od razu rzucić się na głęboką wodę i zaznaczyć, że chcemy uczyć się od razu słówek ze wszystkich dostępnych list, ale po co sobie utrudniać? Skoro i tak mamy w planach opanowanie całości z dostępnych materiałów, to lepiej robić to racjonalnie, a nie na hurra i szybko się zniechęcić. Osobiście leciałam po kolei i tak najpierw zaznaczyłam sobie do nauki i ćwiczeń listy z N5, a po ich przerobieniu dodałam te z N4. N3 itd. (bez odznaczania N5 i pozostałych już przerobionych tak by mieć je w ćwiczeniach powtórkowych).

Można również samodzielnie ustalić sobie minimalny czas jaki chcemy przeznaczyć na codzienną naukę. Minimum do wyboru to 5 minut, a maksimum jest nieokreślone. Możemy oczywiście od razu w opcjach zaznaczyć, np. 1h, ale trzeba się liczyć z tym, że program będzie od nas wymagał by faktycznie poświęcić na naukę to 1h dziennie. Dlatego moim zdaniem lepiej zaznaczyć sobie mniejsze minimum (np. 15 minut), a po upłynięciu tego czasu po prostu dalej kontynuować, jeśli mamy na to nadal ochotę, czas i siłę. W ten sposób program nie narzuca nam odgórnie jakiegoś wielkiego tempa, a wiadomo, że każdy z nas może mieć gorszy, bardziej zapracowany dzień i czasem będziemy w stanie zrobić tylko to minimum.

Jeśli chodzi o same ćwiczenia, to w przeciwieństwie do "Anki", mamy tu większą różnorodność. Są ćwiczenia sprawdzające:
- naszą znajomość odczytu danego słowa zapisanego w kanji, gdzie do wyboru mamy kilka odpowiedzi zapisanych kaną.
- czy do słowa zapisanego kaną pamiętamy zapis kanji, a nie powiem, nieraz w proponowanych odpowiedziach jest różnica tylko w 1-2 kreskach, więc trzeba bardzo uważać na to co się klika ;)
- rozumienia ze słuchu (bez wykupionych plików audio lepiej wyłączyć ten rodzaj ćwiczenia, bo inaczej zamienia się w zgadywankę, co też program chciał akurat odpalić)
- odręczny zapis kanji (jest ich malutko, dlatego właśnie bardziej jestem skłonna do nazwania tej aplikacji programem do nauki słownictwa niż samych kanji)
- znajomość tłumaczenia danego słowa na angielski lub na odwrót, czyli zapisanego angielskiego słowa z kilkoma japońskimi wersjami do wyboru (tu mamy typowe ćwiczenie z aplikacji typu super memo).

Pewnie niektórym będzie przeszkadzać brak możliwości nauki słówek w kontekście (który jest dość istotny), brak kolokacji czy ćwiczeń sprawdzających właśnie tę wiedzę, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z małą, darmową aplikacją na telefon/tablet, a nie potężnym programem na PC zajmującym kilka gb. Nie powiem, brak tych opcji to jest minus, ale nic nie stoi na przeszkodzie by samodzielnie sprawdzać użycie nauczonych słów w kontekście, np. poprzez przykładowe zdania podane w słownikach online typu Tangorin czy Weblio.

Ogólnie całą apkę oceniam na 4+ (nie 5, bo zawsze można coś poprawić i coś dodać ;). Nie każdemu też odpowiada nauka japońskiego za pośrednictwem angielskiego, bo jakby na to nie patrzeć, może to prowadzić do błędnego opanowania danego słownictwa jeśli nasz angielski nie jest na wystarczająco zaawansowanym poziomie).


"Słowo na niedzielę" - lipiec 2016

1. アモーレ (amoore) - pochodzące od włoskiego "amore" czyli "miłość", wśród licealistek odnosi się do ukochanego lub przyjaciela/przyjaciółki.



2. ナンパ箱 (nanpa bako) - połączenie słów 'nanpa' ("podrywacz/podrywać") oraz 'hako' ("pudełko"). Całość daje miejsce (przeważnie jakiś klub), gdzie można łatwo poderwać dziewczynę i do którego głównie idzie się na podryw.



3. きびつい (kibitsui) - połączenie słów 厳しい (kibishii "srogi/surowy") i きつい (kitsui - tu: "ostry/surowy/srogi). Połączenie daje nam dodatkowy nacisk na wszystko co negatywne, więc tym słowem możemy określić złą sytuację, złe okoliczności, zły stan zdrowia, złe emocje, wszystko negatywne wokół nas.



4.チョーグンジョー (chou gunjou) - połączenie 超 (chou - "bardzo/uber") z 群青 (gunjou - "ultramaryna" - dla tych co nie wiedzą jaki to kolor, niech rzucą okiem w google). Pewnie kojarzycie, że w angielskim "blue" to nie tylko "niebieski", ale też tak określamy "przygnębienie/smutek/czuć się zdołowanym". Skoro mamy tu "turbo niebieski", to możemy się domyślić, że tak określamy stan depresyjny, poczucie bycia bardzo zdołowanym.



5. うぱり (upari) - połączenie słów アップロード (appuroodo - "upload") i ありがとう (arigatou - "dziękuję") co w całości daje nam "dzięki za udostępnienie (tego pliku)". Z tym wyrazem można się spotkać w komentarzach na różnorodnych portalach, gdzie możemy wrzucać zdjęcia, filmiki i inne pliki.







piątek, 8 lipca 2016

"Słowo na niedzielę" - czerwiec 2016

1. デコ電 (dekoden) - skrót od デコレーション携帯電話 (dekoreeshon keitai denwa) to nic innego jak ozdobiony telefon komórkowy.


2. ドクハラ (dokuhara) - skrót od "doctor harassment", który oznacza niemiłe zachowanie lekarzy względem pacjentów, opieprzanie pacjentów.


3. ノータリン (nootarin) - w katakanie ten zapis niewiele mówi, ale w kanji 脳足りん już lepiej, bo skoro mamy "niewystarczającą ilość mózgu", to znaczy, że w ten sposób określamy "bezmózga", "durnia". Słówko powstało w drugiej połowie epoki Shouwa, więc nie jest to nowy slang.


4. 産休 (sankyuu) - skrót od 出産休暇 (shussankyuuka), który oznacza "urlop macierzyński".