sobota, 10 sierpnia 2013

Poradnik dla kandydata na japonistykę.

Drogi przyszły kandydacie na japonistykę. Skoro już postanowiłeś złożyć papiery na ten kierunek to pewnie marzenia lub fascynacja (bo to raczej kieruje większością kandydatów) cię do tego popchnęły. No to teraz czas stawić czoła rzeczywistości i zapoznać się nieco z realiami życia japonisty, w czym mam nadzieje pomoże poniższy artykuł. 

Najpierw może małe informacje wstępne odnośnie linków. 
Jeśli spodziewałeś się, że podam tu linki do zasad rekrutacji czy stypendiów to się myliłeś. Dlaczego ich nie podałam? Ano dlatego, że one i tak wygasają po kilku miesiącach, więc co chwilę musiałabym aktualizować post. Dodatkowo skoro chcesz być studentem, to wypada wykazać się chociaż odrobiną samodzielności i zaradności. Google nie gryzie, nazwy uniwerków będą podane, więc w czym problem by samodzielnie poszukać informacji, które cię interesują? A jeśli próbowałeś i nie potrafiłeś znaleźć żadnych wiadomości na stronach www uczelni to mam dla ciebie złą wiadomość - chyba jeszcze nie dorosłeś do roli studenta, bo na studiach nieraz o wiele bardziej trzeba się nagimnastykować by dotrzeć do jakichkolwiek informacji. Nikt nikomu niczego na tacy nie poda - witamy w dorosłym życiu. 


Na początku trzeba też wyjaśnić różnicę między studiowaniem filologii, a pójściem na kurs językowy. Tak, jest różnica, choć niektórzy zdają się jej nie zauważać.
Po pierwsze filologia to nie tylko nauka języka. Jeśli kogoś kompletnie nie interesuje otoczka kulturowa w postaci zajęć z literatury, historii czy kultury, ani nie ma zamiaru wdrążać się w język od strony językoznawczej, to nie powinien wybierać studiów filologicznych, ale iść na kurs. Panuje powszechna opinia, że nigdzie nie nauczymy się tak dobrze języka jak na filologii, co jest zwykłym kłamstwem. Dobry, intensywny kurs + jeszcze lepiej wyjazd za granicę (bardzo przydatny również na filologii) może dać takie same efekty w nauce języka co studia. Wszystko tak naprawdę zależy od ucznia.Trzeba pamiętać, że filolog to specjalista od danego języka (tak, razem z całą otoczką kulturową), a nie tylko osoba znająca dany język. Jeśli ktoś nadal nie widzi różnicy to niech spojrzy na ten przykład i sam sobie odpowie: wiele osób zna język angielski (w końcu niemal każdy się go uczy), ale czy wszystkie te osoby możemy z ręką na sercu nazwać anglistami?  

Skoro już sprawa 'studia a kurs' została wyjaśniona, to czas przejść do opisu trybów studiowania, bo być może nie każdy zna różnicę: 
- Studia dzienne są najczęściej wybierane ze względu na to, że w chwili obecnej nie trzeba za nie płacić czesnego (nie dotyczy uczelni prywatnych). Oczywiście sprawa komplikuje się przy studiowaniu 2 kierunków jednocześnie, ponieważ od niedawna drugie studia są już płatne, nawet jeśli są w trybie dziennym. Przy takich studiach (w przypadku japonistyki) ma się zawalony zajęciami cały tydzień (od poniedziałku do piątku), więc dorabianie sobie jest praktycznie niemożliwe. Dopiero z czasem, gdy zmniejsza się ilość zajęć pojawia się taka opcja przy dobrym rozplanowaniu czasu, ale trzeba uważać by nie odbiło się to na nauce. 
- Studia wieczorowe mają taki sam program jak studia dzienne lub dość zbliżony (niestety, jest to zmienna, której nie da się przewidzieć, bo zależy od polityki danej uczelni). Tu pojawia się konieczności płacenia czesnego oraz  zajęcia zaczynają się od popołudnia. 
- Studia zaoczne to takie, gdzie zjazdy odbywają się co weekend lub co drugi weekend (zależności od uczelni) i trwają sobota - niedziela lub piątek - sobota - niedziela. Program takich studiów jest okrojony w stosunku do tego jaki jest na studiach dziennych bądź wieczorowych (jedynie japonistyki prywatne oferują tryb zaoczny). 
Obecnie wszystkie studia są w systemie 3+2! Dlatego robiąc licencjat na jednej uczelni jest możliwość dokończenia studiów na drugiej. Tak, tyczy się to również japonistyki prywatnej, dzięki czemu można od razu porównać czy lub jaka jest różnica w poziomach nauczania między uczelniami. 

Japonistyka na uczelniach państwowych.
Obecnie nie ma rozmów kwalifikacyjnych, a jedynie przyjmowanie na podstawie % zdobytych na maturze. Jeśli ktokolwiek myśli, że ma szansę dostać się na studia dzienne zdając jedynie poziom podstawowy z jakiegokolwiek wymaganego przedmiotu to się może bardzo zdziwić, bo nie, nie wystarczy. Co roku chętnych jest tak dużo, że uczelnia naprawdę ma w kim wybierać. Jedynie tryb wieczorowy jest pod tym względem nieco luźniejszy, ale tak samo łatwo z niego wylecieć jak i ze studiów dziennych, więc przygotujcie się na systematyczną naukę w dużych ilościach.  


1.UW (tryb dzienny i wieczorowy): 
- Kulturoznawstwo – jednak nauka języka przez 3 lata licencjatu jest tak samo intensywna jak na filologii, największa różnica pojawia się dopiero na studiach magisterskich, gdzie godziny z nauki japońskiego są mocno okrojone i pojawiają się zajęcia z kultury, których nie ma na pozostałych uczelniach. 
- Lista przedmiotów o szeroko pojętej kulturze japońskiej jest o większa niż na studiach filologicznych. 
- Studia licencjackie i magisterskie. 
- Spora różnorodność specjalizacji, np. językoznawstwo, literaturoznawstwo, kulturoznawstwo, translatoryka itp. O wszystkim można poczytać na stronie wydziału. 


2. UAM (tryb dzienny i wieczorowy): 
- Filologia 
- Studia licencjackie i magisterskie. 
- Specjalizacje: językoznawstwo i literaturoznawstwo (jednak zależnie od dobrej woli promotora można jakoś podciągnąć temat pod inne dziedziny). 


3. UJ (tryb dzienny oraz zaoczny dla studiów kulturoznawczych „cywilizacje Dalekiego Wschodu” – nie są to jednak studia tożsame z japonistyką, ale można je uznać za pewną alternatywę): 
- Filologia 
- Studia licencjackie i magisterskie. 
- Specjalizacje: językoznawstwo i literaturoznawstwo (ale tu też jak człowiek się postara to podciągnie temat pod inne dziedziny). 


4. UMK (tryb dzienny): 
- Filologia 
- Studia licencjackie. 
- Specjalizacje zbliżone do tego co oferuje UAM i UJ. 

5. (tryb dzienny i wieczorowy) - ale to nie filologia japońska! - tu mamy anglistykę z programem tłumaczeniowym z języka japońskiego. Nie jest to zwykły lektorat z 1-2 zajęciami w tygodniu, ale ilość zajęć z japońskiego odpowiada temu, co jest na japonistykach prywatnych. 
- Filologia 
- Studia licencjackie.  
- Specjalizacje dostosowane do anglistyki, a nie japonistyki!

Japonistyka na uczelniach prywatnych
Trzeba to od razu zaznaczyć – rekrutacja na takich studiach polega jedynie na wpłaceniu wpisowego i podpisaniu umowy. Nie ma czegoś takiego jak limit miejsc!. Uczelnie prywatne przyjmują każdego jak leci, a jeśli na swojej stronie www ogłaszają, że są limity to od razu traktujcie to jako chwyt marketingowy mający na celu przekonanie kandydata, że jeśli nie zapisze się już teraz to zabraknie dla niego miejsca. Skoro takie uczelnie przyjmują wszystkich chętnych to odbija się też to na poziomie nauczania. Zależnie od uczelni może on być zbliżony do japonistyk państwowych lub leżeć i kwiczeć.  



1. WSJO w Poznaniu (tryb dzienny): 
- Filologia 
- Studia licencjackie. 
- Specjalizacje: językoznawstwo i literaturoznawstwo (jednak zależnie od dobrej woli promotora można jakoś podciągnąć temat pod inne dziedziny). 


2. WSSM w Łodzi (tryb dzienny i zaoczny): 
- Filologia 
- Studia licencjackie i magisterskie. 
- Specjalizacje do pisania pracy licencjackiej jak wyżej, ale tu znowu jak ktoś znajdzie chętnego promotora to i z kultury napisze. 


3. PJATK (dawniej PJWSTK) w Warszawie (tryb dzienny i zaoczny): 
- Kulturoznawstwo – jednak różnica programowa (zwłaszcza poziom japońskiego) między tymi studiami, a japonistyką na UW jest tak duża, że prawdopodobnie nie ma możliwości kontynuacji studiów po zrobieniu licencjatu na PJWSTK. 
- Studia licencjackie. 



Różnice między japonistyką prywatną i państwową
- Konieczność płacenia czesnego na uczelni prywatnej (cena za miesiąc nauki jest podana na stronie www danej uczelni). 
- Wszystkie japonistyki państwowe mają mniej więcej tyle samo godzin z pnj (praktycznej nauki języka) natomiast japonistyki prywatne mają w stosunku do państwowych tych godzin mniej. Czasem sami wykładowcy traktują ludzi z japonistyk prywatnych bardziej pobłażliwie (na szczęście nie każdy to robi) przez co poziom również idzie w dół. Na uczelni państwowej przeważnie zaliczenie/egzamin/kolokwium jest zaliczane od 75%, a na prywatnej od 60%. Jednak każdy jest kowalem swojego losu i nawet ucząc się na uczelni prywatnej przy odrobinie dobrych chęci, samozaparciu i systematyczności można osiągnąć taki sam poziom znajomości japońskiego jak osoby ze studiów państwowych! (Tak, ta kwestia jest już sprawdzona i nie jest to jedynie gdybanie.)
- Brak stypendium „uczelnianego” (choć czasem pojawia się coś a'la stypendium, które chyba lepiej nazwać kontraktem między uczelniami, gdzie student sam sobie część lub całość opłaca). Większość uniwerków ma własne stypendia podpisane z uniwerkami w Japonii. Uczelnie prywatne na dzień dzisiejszy takich umów nie posiadają. 



Różnice między japonistykami prywatnymi
- Najniższy poziom nauki japońskiego jest na PJATK, dlatego że z racji specyfiki studiów (kulturoznawstwo) godzin pnj jest tam najmniej, ale same studia są podzielone na 2 tryby (normalny i intensywny) i tak 'normalny' wypada dość słabo (poziom N4 po 3 latach), ale 'intensywny' już nie tak źle (N3+). WSJO i WSSM mają porównywalną ilość godzin z japońskiego ale: 
· Japonistyka na WSJO powstała wcześniej niż na WSSM. 
· Ilość native speakerów oraz wykładowców, którzy od lat nauczają na japonistyce państwowej jest większa na WSJO. 
· Licencjaci, którzy już opuścili mury WSJO jakoś lepiej potrafili się wtopić w szeregi japonistów na uczelniach państwowych niż absolwenci WSSM (ale należy dodać czynnik ludzki - absolwenci to pojedyncze jednostki, a nie masa, więc są różnice w poziomie znajomości języka pomiędzy absolwentami z tego samego roku).  
- Najwyższe czesne jest na PJATK, a najniższe oferuje WSSM. 
- WSSM ma własny akademik. 



Stypendia 
Poza stypendiami uczelnianymi (o nich można dowiedzieć się bezpośrednio w sekretariacie lub na stronie www danego uniwersytetu) japonistów obejmuje stypendium z ambasady Japonii - 文部科学省 (Monbukagakushou) zwane w skrócie文部省 (Monbushou) lub MEXT. Rekrutacja na to stypendium odbywa się raz w roku i może przystąpić do niego każdy student japonistyki (tak, ci z prywatnej też), ale trzeba się liczyć z bardzo dużą konkurencją. Oczywiście istnieją też inne stypendia, w tym takie przeznaczone dla pracowników naukowych czy osób starających się o studia doktoranckie. Informacji o nich najlepiej szukać u swojego promotora lub na własną rękę przetrząsając internet. Niektóre uniwersytety japońskie posiadają własną ofertę stypendialną, ale poszukiwanie dokładnych informacji to również zadanie zainteresowanego ;). W poszukiwaniu stypendium polecam przejrzeć stronę ambasady Japonii w Polsce, stronę Fundacji Japońskiej czy JASSO.

Odwieczne pytanie – co można robić po japonistyce
Same studia tak naprawdę dają niewiele, bo podstawowa wiedza to ta dotycząca kultury i umiejętności językowe. Można zostać: 
- Tłumaczem (w firmie, w biurze tłumaczeń, wolny strzelec). 
- Nauczycielem japońskiego (prywatnie, w szkole językowej lub - przy odrobinie szczęścia - robić karierę na uniwersytecie). 

Jeśli kogoś nie interesuje żaden z wymienionych zawodów no to niestety niezbędny będzie drugi fakultet (jego wybór zależy od tego jaki zawód chce się wykonywać) lub jakieś kursy. 

Kwestia pracy w Japonii po japonistyce – jedyna umiejętność japonisty (jedynie po studiach japonistycznych) to szeroko rozumiana wiedza o Japonii oraz znajomość języka. Czy naprawdę jest to coś co może zainteresować japońskiego pracodawcę w KKW? Hmmm, co prawda  miliony Japończyków zna japoński lepiej niż nie jeden japonista, a do tego mają do zaoferowania również inne umiejętności zawodowe, ale japonista nie jest na zupełnie straconej pozycji. Chcąc pracować w Japonii sam japoński to nie aż tak wielki atut w staraniu się o dobrą pracę, ale jednak atut. Bez znajomości japońskiego jest gorzej i z pracą i ogólnym zaaklimatyzowaniem się w kraju zapisanym w "krzaczkach". Do tego obcokrajowcy zwykle lepiej znają języki obce (europejskie) niż Japończycy (chodzi głównie o wymowę), więc mogą starać się, np. o posadę tłumacza lub konsultanta do obsługi klientów zagranicznych. Oczywiście nie są to jedyne opcje, ale jak pisałam już wcześniej, to przyszły japonista musi wiedzieć co chce robić w życiu i starać się dążyć do celu po kolei zdobywając nowe doświadczenia. Mówiąc ogólnie - tak, załapanie pracy w Japonii jest jak najbardziej możliwe. Już na studiach można starać się o staż/praktyki w Japonii z ramienia AIESEC. 

Na sam koniec informacja, która w zasadzie powinna być czymś oczywistym dla każdego: studia językowe wymagają systematyczności! Jeśli liczysz na to, że cały semestr będziesz się opieprzać, a na naukę poświęcisz jedynie kilka dni przed sesją no to powodzenia. Wywalenie na pysk boli. Nie trzeba mieć wybitnych zdolności językowych, ale bez samozaparcia - choć zapewniam, że nawet największego zapaleńca po jakimś czasie widok kanji i kolejnych form gramatycznych doprowadza do szału – nie ma szans na skończenie tych studiów z taką znajomością japońskiego, która pozwoli na pracę w zawodzie.
No i jeszcze jedno, chcesz iść na japonistykę bo kochasz wielkookie, kreskówkowe postacie i chciałbyś czytać mangę w oryginale? Cóż, fajnie że masz jakieś hobby, ale bez japonistyki na pewno będziesz mieć więcej czasu na jego kontynuowanie, a do tego fan mangi (i niczego więcej!) może czuć się bardzo zagubiony w świecie poważnej literatury, tony informacji z historii i zetknięciu z prawdziwą kulturą, a nie tą podkoloryzowaną. 

Nim zdecydujesz się na te studia sam sobie odpowiedz jakie motywy tobą kierują, co chcesz robić w przyszłości i czy te studia są niezbędne do osiągnięcia zamierzonego celu, czy może jest inna droga.  

61 komentarzy:

  1. Mała korekta co do stypendiów na uczelniach prywatnych,WSJO niedawno załatwiło własne stypendia do Japonii. Co do odstraszania "magowców" od japonistyki to przynajmniej z mojego doświadczenia wynika że powoli prym wśród studentów którzy minęli się z powołaniem zaczęły wieść fanki k-popu. O ile w przypadku mangowców jest to jakoś zrozumiałe ze względu że ich hobby bezpośrednio łączy się z Japonią, to w tym przypadku kompletnie nie mam bladego pojęcia czemu poszły na japkę, co najlepsze same zainteresowane również nie są w stanie udzielić odpowiedzi na te pytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy to stypendium na WSJO jest w pełni finansowane przez uczelnię/stronę japońską czy jest to coś co opisałam w poście? Ja pamiętam czasy, gdy na WSJO było "stypendium" z możliwością wyjazdu na Tajwan (oczywiście dla studentów sinologii), ale studenci musieli sporo zapłacić z własnej kieszeni.
      Hmmm fajni k-popu, a to ci ciekawostka. Na państwowej koreanistyce dawniej (bo nie wiem jak teraz) większość studentów stanowiły osoby, które nie dostały się na japonistykę, więc może na WSJO też zapanowała taka "moda" (choć ponoć teraz rusza tam pierwszy rok koreanistyki :).

      Usuń
  2. Lepiej pozno niz wcale:
    PJWSTK tez ma swoje prywatne stypendia. A ja jestem najlepszym przykladem, ze jak sie chce to sie da, nawet po prywatnej uczelni z niskim poziomem jezykowym skonczyc w pracy w Japonii. Jedna kolezanka z roku nizej na mgr na UW sie dostala, wiec tez bez przesady. Chciec to moc. :) A, na dzien obecny mgr na PJWSTK nie ma.
    PJWSTK polecam osobom, ktore szukaja czegos zwiazanego z kultura Japonii/japonistyki jako drugi kierunek lub jako hobby obok pracy. Latwo (co nie znaczy, ze nie trzeba sie uczyc) i profesura idzie na reke w przypadku dwoch kierunkuch studiow.
    W druga strone jest tak samo, jak kadra widzi, ze ci zalezy, to pomaga i tworzy nowe mozliwosci dla tych najbardziej ambitnych.

    Pozdrawiam z Japonii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że 1 osoba się dostała to tylko potwierdza wyjątek od reguły. Ogólnie PJWSTK ma bardzo mało zajęć z japońskiego (za to bogato z kultury) i trzeba samodzielnie się spiąć by coś osiągnąć. Oczywiście nie jest to niemożliwe, ale trudne do zrealizowania i sam program studiów nie pozwala każdemu na takie zmiany uczelni.
      To bardzo dobrze, że kadra pomaga zdolnym i ambitnym, bo chyba nie ma nic gorszego niż tłamszenie takich osób do poziomu średniaka.
      Btw, stypendia z PJWSTK są w pełni opłacane przez stronę japońską, czy student musi się dołożyć?

      Usuń
  3. Wybacz, że trochę odgrzebuję starszy post, ale temat, jak i cały blog, jest bardzo wartościowy i warto zwrócić jeszcze uwagę na jedną rzecz.
    Absolwent japonistyki przede wszystkim mówi po japońsku i to jest jego największa wartość, zwykle też w tym celu wybiera się na japonistykę. Oczywiście są też przedmioty kulturoznawcze, ale znawca samej kultury Japonii - powiedzmy to wprost - na dzisiejszym rynku nie ma absolutnie żadnych szans na umowę o pracę i godziwą pensję.
    Natomiast jeżeli chodzi o język, to trzeba zwrócić uwagę na bardzo ważną kwestię - japoński jest uczony od zera. Z tego co się orientuję, materiał jest realizowany bardzo sprawnie i chwała za to, ale mimo wszystko nieprawdą jest stwierdzenie, że przeciętny absolwent japonistyki posługuje się językiem japońskim na takim poziomie, jak przeciętny absolwent germanistyki językiem niemieckim, na którą to wyjściowo idzie się ze znajomością języka na poziomie B2. Z języków europejskich istnieją również kierunki nastawione bardziej na język, np. tłumaczenia specjalistyczne, które sam studiuję - tutaj oprócz praktycznej nauki języka jest mnóstwo zajęć stricte tłumaczeniowych - tłumaczenia prawnicze, techniczne, medyczne, handlowe itd. Z tego, co mi wiadomo, tego typu zajęć nie oferuje żaden kierunek japonistyczny.
    Tak więc trzeba uczciwie przyznać, że absolwent japonistyki posiada kompetencje, żeby uczyć japońskiego, ale nie odnajdzie się w świecie tłumaczeń specjalistycznych, o ile sam się nie nauczy języka fachowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :)
      Tak, to prawda. Jeśli japonista sam się nie zainteresuje własnym losem i nie będzie coś działał w kierunku uczenia się fachu, to po samych studiach właściwie nie ma żadnej konkretnej specjalizacji. Również nie koniecznie będzie znał język na tyle dobrze by sobie dać radę w tłumaczeniach, bo faktycznie angliści, germaniści i cała reszta filologów zaczynających 1 rok studiów już od jakiegoś poziomu ma nieco łatwiej. 5 lat na naukę języka perfect od zera i to języka kraju, który jest tak odległy od nas kulturowo (i geograficznie, przez co wyjazd nie jest takim hop siup) to niewiele. Niemniej jest to możliwe jeśli samodzielnie bardzo dużo się robi w danym kierunku.
      Jeszcze co do tłumaczeń, to o ile w czasie studiów licencjackich/magisterskich takie specjalizacje to właściwie fikcja i każdy ma ileś tam godzin takich zajęć odbyć (zwykle tłumaczy się literaturę), o tyle na UAM są dodatkowo studia podyplomowe przygotowujące do zawodu tłumacza z japońskiego.

      Usuń
    2. Z tłumaczeniami to niestety też jest tak, że jak ktoś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Pamiętam, jak moja znajoma specjalistka od tłumaczeń prawniczych z wieloletnim stażem dostała do tłumaczenia artykuł naukowy o białku zielonej fluorescencji - jak się o tym dowiedziała, to na twarzy była podobnego koloru, co to białko. O podyplomówce na UAM nie wiedziałem, faktycznie dobra rzecz, chociaż again - koncentracja na języku prawniczo-ekonomicznym, entuzjaści tłumaczeń technicznych zdani są sami na siebie. Ale można jak najbardziej, moja uczennica opowiadała o dziewczynie, która robiła przekłady z japońskiego w klimatach transportu kolejowego :D
      Na koniec ciekawostka, którą znalazłem przypadkowo dzisiaj - na UW w tym roku będzie rekrutacja na Lingwistykę stosowaną z japońskim od zera jako drugim językiem. Zapowiada się interesująco.

      Usuń
    3. No oczywiście, że specjalizacja musi być :D. Właśnie szkoda, że nawet jak są zajęcia z tłumaczeń na studiach (a miałam i na licencjacie i magisterce) to właściwie w kółko tłucze się literaturę (zwykle nawet nie współczesną), a techniczne papierzyska były tylko jako dodatek. Tłumaczeń ustnych w zasadzie brak. Powinno być tak, że na magisterce jest podział na specjalizacje (podział poza istnieniem jedynie na papierze), gdzie osoby chcące nauczać mają zajęcia z dydaktyki (obecnie takich brak i trzeba na własną rękę), a ci co chcą być tłumaczami mają plan skrojony pod tę specjalizację. Tyle, że przy obecnej liczbie osób (10-15 jako skład całego roku, a nie grupy) to podziały ze względów formalnych i finansowych (to chyba przede wszystkim) są obecnie właściwie niemożliwe.
      Lingwistyka stosowana z japońskim brzmi ciekawie. Chętnie w przyszłości rzuciłabym okiem na sylabus :)

      Usuń
  4. Blog bardzo fajny i ciekawy.
    Tylko mam jedno "ale",fakt że filologia to nie tylko język ale jeśli chce się opanować japoński na poziomie N2 lub N1 to trzeba iść bo nie ma raczej w Polsce kursu z języka,który przygotuje powyżej N3 o ile w ogóle jest kurs co przygotuje nawet na ten N3 poziom.
    Co do japonistyki to planuję iść na nią,jestem w klasie 1 LO i muszę w 3 lata przeskoczyć z poziomu A2 na B2 z angielskiego by napisać maturę na 95%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie N3 na większości kursów to standard (oczywiście są też szkoły, które mają tylko N5 i N4), natomiast wybrane szkoły przygotowują też do N2 i N1, więc nie można powiedzieć, że takich kursów w ogóle nie ma. Trzeba tylko dobrze poszukać.
      Jeśli planujesz iść na japonistykę, no to problem z szukaniem kursów na wyższych poziomach sam się rozwiąże :).

      Usuń
  5. Aha,dzięki za info. :)
    Chciałbym Ci podziękować bo uświadomiłaś mi że można nauczyć się japońskiego w inny sposób,ale jednak chcę iść na japonistykę nie tylko ze względu na język ale też kulturę,religię,literaturę itd.
    Mam jeszcze 3 lata do studiów więc muszę brać się do roboty by dostać się ale jak nie dostanę się to zawsze mogę pójść na studia Dalekowschodnie z modułem Japonii a jak nie to na germanistykę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, że japonistyka to nie jedyna droga i znam osoby, które bez niej świetnie opanowały język :). Trzeba tylko sporo pracy i samozaparcia, ale to też na studiach jest potrzebne.
    Kierunek Dalekowschodni to studia kulturoznawcze, więc tam język jest jedynie dodatkiem i wprowadzany jest w dość wolnym tempie. Zawsze jak się nie uda w danym roku dostać na upragnioną japonistykę to można próbować za rok lub aż do skutku :). Sama zaczęłam studia z 2 letnim poślizgiem i jak widać niedostanie się za pierwszym podejściem, to nie koniec świata :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mądrze napisane. W 100% zgadzam się z tym, że znajomość języka zależy od ucznia, a niekoniecznie od kierunku. Szkoda tylko, że nie każdy patrzy na to tak realnie i mimo wszystko studenci studiów zaocznych lub orientalnych są traktowani jako druga kategoria :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie pretensjonalna wypowiedź. Stawiasz siebie ponad czytelnikiem, co utrudnia odbiór tekstu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz się spotykam z takim odbiorem mojej osoby, dlatego czy mógłbyś/mogłabyś podać fragmenty, w których się wywyższam?

      Usuń
    2. Potwierdzam, też tak odebrałem artykuł po tekstach "witamy w dorosłym życiu", (z komentarzy) "trzeba było zapierdalać" czy bezsensownym przypuszczeniu, że ludzie przychodzą tu po zasady rekrutacyjne lub nie znają Google. No i to, czy oglądam anime, czy podziwiam dzieła pana Hasegawy, to moja sprawa. Przyszedłem po informacje, a nie zjadliwe ciśnięcie po czytelniku. Dotyczy to głównie wstępu i zakończenia, środek jest OK.

      Usuń
    3. Zdziwiłbyś się ile osób potrzebuje właśnie takiego wstrząsu w stylu "ogarnij się, tak wygląda prawdziwe życie". Ucząc widzę jak z roku na rok pojawia się coraz więcej ludzi mających jakieś nierealistyczne wizje na temat danego kierunku i ile z tych osób odchodzi już po kilku tygodniach nauki. Zaoszczędziliby sobie czasu i nerwów, gdyby przed podjęciem studiów zweryfikowali swoje wyobrażenia z rzeczywistością, a weryfikacja poprzez poklepywanie po plecach nie jest zbyt skuteczna. Często te wizje dotyczą właśnie zachwytu nad m&a, a okazuje się, że studia to nie przyspieszony kurs dla chcących czytać komiksy w oryginale, ani kurs rysunku. Nieraz spotykam się z osobami kompletnie zaniedbującymi bieżącą naukę na zajęcia, za to są świetnie na bieżąco z danym anime. Stąd właśnie niechęć wielu wykładowców japonistyki do m&a.
      Po tym co obserwuje na forach, po tym co słyszę czasem na zajęciach to wiem, że nie tylko taki wstrząs jest potrzebny, ale też niektórzy nie potrafią szukać w google informacji o rekrutacji (lub innych info) i wtedy nawet taka lista z linkami robi się przydatna.

      Usuń
  9. Ja jestem w szoku,poniewaz planowalam w tym roku wybrac sie na japonistyke.Jestem absolwentka juz 2 filologi wiec wiem z czym to sie je i ile determinacji wymagaja te studia,ponadto bylam gotowa sie przeprowadzic do miasta w ktorym jest japonistyka .Mialam dylemat miedzy UAM,WSJO oraz WSSM. Nie potrafie opisac mojego rozczarowania i szoku gdy po kilku telefonach i dlugich rozmowach z osobami z dziekanatu w tym z dziekanem japonistyki dowiedzialam sie ze na wsjo studenci po 3 roku jako tako umieja mowic, ale pisanie jest jak Pani z ktora rozmawialam ujela" ponizej poziomu podstawowego" i ze nie umieja pisac. O zgrozo na uam dowiedzialam sie tego samego ze po studiach student bedzie mogl sie jako tako dogadac ale pisac nie do konca. Rozmawiajac z pracownikami tych 3 uczelni jedyne co sie dowiedzialam to to ze absolwenci dzwonia z pretensjami ze nic nie umieja po studiach,ze uczelnie maja problemy finansowe,jedna pani powiedziala wprost ze kompletnie nie rozumie czemu ludzie ida na ten kierunek- ta osoba byl kierownik japonistyki! Chcialabym sie dowiedziec jak te fakty maja sie do osoby takiej jak Ty ktora skonczyla japonistyke? Czy to prawda i japonistyka to strata czasu i powinnam porzucic marzenie o studiowaniu tego kierunku? Czy moze zaryzykowac,isc na te studia ktore wiaza sie z przeprowadzka do innego miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WSJO, które ja pamiętam, a obecne to ponoć 2 różne bajki. Słyszałam, że obecnie jest tam niższy poziom niż był. Nie ma też wykładowców z UAM, z którymi ja miałam.
      UAM to jednak nadal bardzo dobra uczelnia, więc nie wiem skąd informacja, że po licencjacie potrafią się dogadać 'jako tako'. Pisma (całego jouyou kanji) w 3 lata uczą (o ile nadal to praktykują) tylko na UW, ale taka ilość znaków wpompowana w tak krótkim czasie, wychodzi z głowy równie szybko. Pismo najlepiej się ogarnia stopniowo, czytając teksty dostosowane do swojego poziomu gramatycznego, a nie na hura ile wlezie, bo to się po prostu nie może udać. Na państwowych japonistykach w 3 lata robi się gramatykę na poziomie 中上級 (chuujoukyuu), co w porównaniu do poziomów JLPT daje mniej więcej poziom pomiędzy N3, a N2, czyli to jest naprawdę dobry poziom jak na start od zera.
      Ktoś ma pretensje, że na studiach się nic nie nauczył? Ojoj. To moja rada dla takiej osoby jest jedna: trzeba było zapierdalać, siedzieć w domu z nosem w książce, ćwiczyć japoński na różnych aplikacjach do telefonu/tabletu, gadać z Japończykami przez skype, a nie czekać aż wiedza sama spłynie na nas wyłącznie na zajęciach. Obecnie studenci mają o wiele więcej możliwości rozwoju we własnych zakresie, a zamiast się wziąć w garść, to chcą być prowadzeni za rączkę. Studia wskazują tylko drogę, a to ile z nich wyniesiesz, to w dużej mierze zależy od ciebie. Gówno włożyłeś w swoją edukację, to gówno dostaniesz pod koniec. Przykro mi, taka jest brutalna prawda.
      Jeśli interesują Cie te studia, chcesz w przyszłości pracować w zawodzie, w którym wykorzystasz japoński to nie wahaj się, spróbuj, idź na te studia. Nie spodoba Ci się w trakcie, to zawsze możesz przerwać i zacząć coś innego. Póki nie spróbujesz to się nie dowiesz, czy to kierunek dla Ciebie.
      Gdybym jeszcze raz miała wybierać studia, to znowu wybrałabym japonistykę, ale teraz wiem, że na studiach powinnam się jeszcze bardziej przykładać. Tylko to bym zmieniła, a wyboru studiów nie żałuję.

      Usuń
    2. Dziekuje za odpowiedz. Jak juz wspomnialam jestem magistrem dwoch filologii(Iberystyki(hiszp.+ portugalski + łacina) oraz anglistyki z modulem francuskim) i juz swoje pracowalam w Australii jako tlumacz,tak wiec wiem ze to nie jest tak ze sie idzie na studia i bez wysilku wlasnego osiagnie sie poziom jezykowy. Nie mniej jednak wolalam tutaj zapytac Ciebie poniewaz jeszcze nigdy nie spotkalam sie z tak otwarta opinia pracownikow uczelni ktorzy jednoznacznie daja do zrozumienia ze poziom jest slaby. Poniewaz oczywiscie zawsze trzeba miec margines na to jaka bedzie grupa studentow i jaki poziom reprezentuje,albo checi bo przez lata studiowania na filologi sama poczulam co to znaczy gdy ktos wybierze studia " z dupy " bo tak,a potem poziom calej grupy lecial na leb,nie mniej jednak opinie pracownikow na temat slabego poziomu nauczania i braku ich absolwentow w pisaniu mnie zniechecily,i zaczelam sie zastanawiam czy faktycznie to wina studentow- choc lepsze okreslenie to dzieci ktore chca przedluzyc swoje dziecinstwo,czy tez po prostu uczelnia i wykladowcy chce w takim a nie innym poziomie uczyc.
      Dlatego tez wolalam zapytac sie ciebie jak wyglada sytuacja z tym pisaniem i czy na prawde pisanie w japonskim jest tak trudne ze absolwencji potrafia w tym jezyku mowic ale nie pisac? Zakladam ze ich gl. problem z pisaniem wynika z malej znajomosci Kanji?
      Ponadto w moim przypadku sytuacja wyglada tak ,ze w moim miescie miesci sie szkola jezyka japonskiego,podobno jedna z najlepszych w Polsce- Matsumi,tak wiec nie wiem czy isc do tej szkoly( moja glowna obawa jest to ze czas nauki jezyka znaczaco sie wydluzy z racji tego ze w szkole to raz lub 2x45 min tygodniowo,na wssm jest to o ile kojarze ok 9 godzin tygodniowo) czy tez isc na wssm,poniewaz interesuje mnie nie tylko sam jezyk ale i tez kultura,historia i literatura,moja rodzina pochodzi z Japonii co rzutuje na duze zainteresowanie tym krajem,ale z dugiej strony lekko sie przerazilam taka zla opinia samych pracownikow na temat WSSM oraz WSJO. Pani z Wssm wpros powiedziala mi ze ona na moim miejscu wybralaby szkole jezykowa poniewaz wychodzi to duzo taniej a poziom jezyka taki sam albo i wyzszy.Sama lekko sie zdziwilam taka otwartoscia,ale sama przyznala ze jestem z innego miasta i mieszkanie i studia generuja koszta wiec chce byc ze mna szczera.
      Jeszcze raz dziekuje za tak szybka odpowiedz.

      Usuń
    3. Gdybym miała iść na WSSM, to też wybrałabym kurs językowy, bo ta szkoła nigdy dobra nie była i wiem to i od byłych studentów i od byłych pracowników. Wiem, że niektórzy studenci po licencjacie na WSSM szli np. na UJ robić magisterkę i sobie nie radzili, bo różnica w poziomie między nimi a japonistami z państwowej uczelni, była dość spora. Wiadomo, że nawet na takiej uczelni znajdą się osoby, które poświęcając multum własnego czasu dojdą do dobrego poziomu, ale po co sobie utrudniać idąc do słabej szkoły?
      O obecnym WSJO niewiele wiem, ale tu też raczej szału nie będzie.
      Nazwę Matsumi znam, wiem, że stamtąd też pochodzą podręczniki na poziomy JLPT i tyle jeśli chodzi o moją wiedzę na temat tej szkoły.
      Na Twoim miejscu najlepiej celowałabym w państwowa japonistykę, choćby ty był tryb wieczorowy (na UW i UAM jest taki). A jak nie, to kurs w szkole + własne dokształcanie się z kultury, literatury i wszystkiego co Cię interesuje o Japonii. Skoro znasz tez inne języki, to zawsze możesz też czytać publikacje zagraniczne na ten temat.
      Co do znajomości pisma, to zależy czy osoby, mówiące o jego słabej znajomości miały na myśli odręczne pisanie czy umiejętność czytania. Jeśli to pierwsze, to przez ogólną komputeryzację, nawet Japończycy robią krok w tył ze swoim poziomem. Sama ucząc kanji, też skupiam się głownie na nauce czytania, a nie odręcznego pisania, bo to pierwsze jest po prostu o wiele bardziej istotne, a pisanie odręczne, cóż, poza zajęciami piszę po japońsku wyłącznie na komputerze.

      Usuń
  10. Dziekuje bardzo za wszystkie odpowiedzi. Mysle ze wymysle cos z tymi studiami na uam,a jezeli nie zdarze bo to tylko 2.5 miesiaca do rozpoczecia to po prostu pojde do tej szkoly Matsumi,podobno jest jedna z lepszych,i kazdy etap konczy sie egzaminami JLPT i ucza az do N1.W szkole pewnie troche czasu zajmie nauka zeby moc cos powiedziec,ale plusem jest to ze znam cala hiragane i katakane wiec powinnam miec lepszy start. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na studiach niektórym też sporo zajmuje czasu nim zaczną coś mówić ;). Dlatego nie łam się i powodzenia :)

      Usuń
    2. Masz racje, pojde za Twoja rada i sie jutro dowiem na UAM o te studia wieczorowe czy maja jeszcze wolne miejsca,zawsze po 1 roku jest szansa ze z dobrymi wynikami przeniosa na dzienne.A jak nie to sprobuje sie jeszcze dowiedziec od kogos ,moze znajde jakos absolwentow albo studentow obecnych na WSJO o tje uczelni jak to teraz jest,jedyne co wiem to to ze dalej sa wykladowcy z UAM. Jak ani jedno ani drugie nie wypali to po prostu zapisze sie na kurs.

      Usuń
  11. Hey,

    właśnie kończę studia magisterskie i tak zastanawiam się nad studiami zaocznymi na PJWSTK. I tak zastanawiam się czy ktoś poleca naukę tam. Moja matura jest nieadekwatna do takich kierunków bo z biologii więc nie mam co marzyć o państwowych uczelniach i japonistyce. Zostaje mi więc państwowa w okolicach Warszawy (raczej nie ma opcji przeniesienia się do innego miasta). Także chciałam prosić o radę i opinię o szkole
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *prywatna w okolicach Warszawy oczywiście :)

      Usuń
    2. Szczerze, jak to wygląda na PJWSTK (teraz ma inny skrót, ale nie pamiętam jaki), to nie wiem, bo jako takie info miałam o tej japce, po pierwszych 2 latach od jej uruchomienia. Co tam się teraz dzieje trudno mi powiedzieć.
      Próbować na UW zawsze można, bo mają i dzienną i wieczorową, więc może akurat się uda. Na prywatną zawsze i tak wezmą, więc ją bym traktowała jako ostateczność. Trzeba by rzucić okiem na obecny plan tej prywatnej japki, bo sama ilość zajęć z języka już nieco powie na co można liczyć.

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedź.Na państwowe to już za późno trochę. Nie prowadzą na tym kierunku rekrutacji już. Zresztą nawet jakbym spróbowała to marne szanse:) czekam na więcej rad :):)

      K.

      Usuń
    4. Weszłam na stronę PJATK (nowy skrót), ale są tylko ogólniki w sylabusach, a planu nie da się podejrzeć, bo wyświetla tylko czystą tabelę. Jeśli traktujesz te studia wyłącznie jako hobby, poszerzenie swojej wiedzę głównie o informację z kultury Japonii, a na języku jakoś szczególnie ci nie zależy (podejrzewam, że tempo jak z średnio szybkiego kursu językowego), to mając kasę można śmiało iść.

      Usuń
  12. Witam, od dłuższego czasu rozważam studiowanie japonistyki. Początkowo myślałam o UMK, jednak znalazłam wiele różnych opinii, w tym także mówiące o kiepskim poziomie ( całego uniwersytetu) i dopadła mnie wątpliwość. Tak więc chciałabym zapytać się, czy jest to prawda i czy może faktycznie lepiej odpuścić sobie Toruń i pójść na UAM ( Warszawa i Kraków raczej odpadają z przyczyn finansowych)? Z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kadra z UMK to częściowo UAM. Jest też chyba tam ktoś z UW. Nie studiowałam na UMK, ale znam osoby po tamtejszej japonistyce, które zdały egzamin na roczne stypendium w Japonii, a ich nie dają za piękne oczy. Jak ktoś będzie chciał się nauczyć, to się nauczy.

      Usuń
    2. Zdaje sobie sprawę, że nic bez wysiłku się nie osiągnie :) Tak czy siak, dziękuję za odpowiedź :)

      Usuń
  13. Bardzo dziękuję za spis uniwersytetów, na których można studiować japonistykę, wraz z ich krótką charaktereystyką. Jestem uczniem 3. klasy liceum i choć chciałbym iść na japonistykę, wciąż się waham. Jednym z powodów tego wahania było to, że nie wiedziałem, czy wybieram dobrą uczelnię (wybieram się na UAM), a Pani skutecznie te obawy rozwiała ^_^

    Japońskiego uczę się samodzielnie od gimnazjum (zakochałem się w tym języku ^_^) i jak dotąd osiągnąłem poziom mniej więcej N3-N2, co wnioskuję z tego, że nie mam większych problem w rozwiązywaniu przykładowych testów z tych poziomów (na N1 musze się już trochę pomęczyć), do tego dogaduję się z Japończykami i znam około 3/4 jouyou kanji (jakies 1600-1700 znaków). Na studia chciałbym się wybrać z trzech powodów. Po pierwsze chciałbym poznać lepiej kulturę Japonii, jej historię i literaturę (dzisiaj podczas wolnych lekcji czytałem sobie 竹取物語, choć co chwilę musiałem się odwoływać do jej tłumaczenia na współczesny japoński. Gramatyka historyczna jeszcze nie dla mnie ^_^) Po drugie chciałbym związać swoją przyszłość z językami obcymi, najlepiej jako tłumacz. A po trzecie chciałbym poznać język od native speakerów, a także wyjechać na stypendium do Japonii. I tu pojawia się moje pytanie: jak trudno jest dostać się na takie stypendium? Ile mniej więcej pieniędzy trzeba włożyć w taki wyjazd od siebie? Jak wygląda taki roczny pobyt w Japonii? Z góry dziękuję za odpowiedź :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc już na takim poziomie to chyba szkoda byłoby mi czasu na japonistykę i od razu próbowałabym na jakieś studia w Japonii (info do znalezienia na stronie ambasady). W końcu najtrudniej nauczyć się języka, bo o kulturze można poczytać z książek, tych polskich jak i zagranicznych, a dostęp do nich jest nieograniczony (część jest nawet za darmo google books). Co do stypendiów, to nie umiem odpowiedzieć na te pytania, ale wszelkie informacje będą i na stronie ambasady Japonii w PL i na stronie Japan Foundation https://www.jpf.go.jp/e/program/
      Mając już N2, to chyba wolałabym zacząć jakiekolwiek studia by mieć status studenta i próbować wyjechać na staż z AIESEC. Szczegóły takich staży są podane na stronie organizacji. Ewentualnie zahaczyć się na working holiday, bo od tego roku mamy taką możliwość wyjazdów do Japonii.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź i podanie przydatnych stron czy nazw odpowiednich organizacji. Do ukończenia szkoły średniej mam jeszcze pół roku i przez ten czas będę musiał podjąć ostateczną decyzję, co robić po szkole, więc bardzo mi się przydadzą ^_^

      O studiach za granicą (nie tylko w Japonii) już wiele razy myślałem, ale szczerze mówiąc, martwi mnie kwestia finansowa. Wątpię, że moi rodzice (i ewentualnie ja dorabiający sobie w jakiejś バイト) byliby w stanie takie studia opłacić, choć trudno stwierdzić mi to na pewno, gdyż w kwestiach finansowych jestem, wstyd to przyznać, zielony. Posiada Pani takie informacje? Albo wie, gdzie można je znaleźć? Bo Google w odpowiedzi na moje zapytanie wyświetla tylko jakieś enigmatyczne wyniki, z których nieszczególnie da się cokolwiek wywniskować.

      Przypuszczam, że łatwiej byłoby mi wyjechać na pewien okres na staż niż studiować "na całego" za granicą. Z tym że jak nie japonistyka, to co? Mój pierwotny plan był taki, żeby studiować jakieś dwie filologie (bo chyba tylko do języków mam jako takie zdolności), japonistykę i jakąś inną, np. szwedzką, i wykorzystując je, związać jakoś swoją karierę z językami obcymi. Do tego każdy doradza mi coś innego, tak że zaczynam się czuć coraz mniej pewnie. Ale summa summarum, najbardziej martwią mnie kwestie finansowe T_T

      Jeszcze raz dziękuję za poświęcony mi czas ^_^

      Usuń
    3. O kwestie finansowe najlepiej pytać w ambasadzie, bo mają bieżące informacje, a ja kończyłam studia już kilka lat temu i przestałam sprawdzać nowych info na ten temat stypendiów.
      Jeśli bardzo chcesz to idź na japonistykę, tylko, że jeśli chodzi o japoński to tak z 2 lata 2,5 będziesz się nudził, bo nauka idzie od podstaw. Za to już na 1 roku mógłbyś próbować dostać się na stypendium Monbusho (roczne, płaci japońska strona, więc o finanse się nie martwisz). Nie wiem jak teraz ale kiedyś UAM organizował co roku dla kilku osób wyjazdy na japońską wieś, gdzie studenci pomagali przy zbiorach i za to mogli tam pomieszkać.

      Co do innych studiów, to wszystko zależy od tego czy japoński ma być tym głównym językiem, który najbardziej Cię interesuje, czy jako dodatek. Bo jak dodatkowo, to jest jeszcze etnolingwistyka, gdzie masz kilka języków (w tym japoński, ale na dość niskim poziomie).

      Usuń
    4. 僕の質問に気長に答えてくれてありがとうございました ^_^

      Jestem całkowicie świadom tego, że przez pierwsze 2-3 lata będę się kompletnie nudził, dlatego rozważam równoczesne studiowanie innego kierunku bądź wykorzystanie tego czasu na rozglądanie się po rynku pracy. Nie wiedziałem natomiast, że o stypendium Monbushou mógłbym się ubiegać już na pierwszym roku. Ale najpierw muszę się w ogóle na studia dostać :-D マリアさんのアドバイスを無駄にしないように頑張ります!

      Usuń
    5. O Monbu zwykle ubiegają się osoby będące dopiero na 3 roku i wyżej, bo są już na takim poziomie dającym szanse na dostanie stypendium. Skoro będąc na 1 roku nie startowałbyś z wiedzą od zera tak jak większość, to myślę, ze spokojnie mógłbyś spróbować podejść do egzaminu.

      Usuń
  14. Mam trochę sprostowania do sytuacji na PJATK (PJWSTK), aktualnie jestem tam na II roku, więc mogę podać parę przydatnych informacji. :) Najważniejsze - obecnie jest tylko licencjat.

    1. Poziom języka: studenci już po pierwszym semestrze nauki przydzielani są na podstawie ocen do tzw. "grupy mocnej (nauka intensywna)" lub "grupy słabej (normalnej)". Grupa słaba kończy studia z poziomem N4, natomiast mocna N3 bądź trochę wyżej - zależy od uczniów. Niektórzy są w stanie we własnym zakresie opanować więcej materiału i dostać się na magisterkę np. na UW.

    2. Stypendia: obecnie są dwa - III rok licencjatu w JP lub magisterka. Co roku są osoby, którym udaje się załapać.

    Z innych rzeczy mogę jeszcze dorzucić, że na I roku jest coś takiego jak "komputerowe edytorstwo tekstów japońskich" i na II zajęcia z używania słowników elektronicznych.

    OdpowiedzUsuń
  15. Może to jeszcze będzie przydatne:

    ilość zajęć z j. japońskiego to 4 (x1,5h) tygodniowo (gramatyka, pismo, konwersacje i przygotowanie do noryoku), po 3cim semestrze można dobrać jeszcze jedne (kosztem j. angielskiego).

    Przedmiotów kulturoznawczych uczą obecni wykładowcy z japonistyki UW oraz tamtejsi absolwenci (część po doktoracie w JP).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informacje :). Info o stypendiach nie zmieniam, bo zaznaczyłam, że o obecne uczelniane należy pytać w sekretariacie danej uczelni. Co do ilości zajęć, to nadal PJATK ma najniższą ilość, ale już jest różnica w poziomie znajomości japońskiego. O ile N4 po 3 latach, to słabo, tak N3+ to już tak całkiem całkiem, choć nadal prywatne są za państwowymi.

      Usuń
  16. Dobrze widzę że japonistyka na UŚ znikła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na UŚ nigdy nie było japonistyki, a to co jest obecnie nie znika.

      Usuń
  17. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś mi odpowie...
    Być może głupie pytanie, ale sprzeczam się z rodzicami na ten temat - chciałabym iść na japonistykę, muszę znać język? Na jakim poziomie?
    Głupie, ale ważne. Z góry dziękuję. = =

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pytasz o znajomość japońskiego przed studiami, no to nie musisz w ogóle go znać, bo na studiach jest on nauczany od zera. Ja idąc na japonistykę znałam jedynie hiraganę i katakanę, ale nauka tych sylabariuszy to raptem kilka dni.

      Usuń
    2. Super, bardzo dziękuję za odpowiedź! Hiraganę ogarniam, katakana jeszcze mi się trochę miesza, także super, że tego uczą. Poza tym, jakieś podstawy podstaw języka. (: Wielkie dzięki

      Usuń
  18. Chciałam się spytać, jak to jest ze studiami zaocznymi? Są one bardziej traktowane jako hobby, bądź drugi kierunek, czy można oczekiwać po nich jakieś pracy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaoczne chyba nadal są tylko na uczelniach prywatnych, które mają okrojony plan studiów w stosunku do japonistyk państwowych. A jak do tego dodamy jeszcze, że zaoczne są okrojone godzinowo w stosunku do dziennych, to wychodzą nam raczej studia hobbystyczne. Wiadomo, że na każdym kierunku to przede wszystkim od nas zależy do jakiego poziomu dojdziemy, bo bez samodzielnej nauki w domu po prostu się nie obejdzie, ale jak mamy z góry okrojony program, no to tego większość sama nie przeskoczy i raczej nie będzie konkurencyjna na rynku pracy.

      Usuń
  19. Jak bardzo różni się aktualnie poziom nauczania między PJATk i WSJO. Zdaję sobie sprawę, że to dwa różne kierunki kulturoznawstwo to nie japonistyka, ale chciałbym się dowiedzieć czy coś się zmieniło, z jakim poziomem języka kończysz aktualnie po PJATK i czy jest szansa dostać się na magisterkę po PJATK?


    Mnie interesuje bardziej kulturoznawstwo niż językoznawstwo czy literaturoznawstwo, ale boję się braku możliwości zrobienia magisterki.

    PS: Dodam, że z chęcią poszedłbym na WSJO, ale może mnie to zbyt drogo kosztować, nie tylko pieniężnie ale i fizycznie, o wiele wygodniej byłoby mi studiować na PJATK, gdyż na studia prawdopodobnie będę latał samolotem, na tygodniu studia, w weekend praca w Sztokholmie. Jeśli pójdę na PJATK to loty między Sztokholmem i Warszawą to tanizna, niestety wybierając WSJO musiałbym latać do gdańska i jeszcze tłuc się pociągiem, bo loty do poznania są zbyt drogie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem jak tam teraz to wszystko wygląda, a znalezienie w necie info od obecnych studentów graniczy z cudem.

      Usuń
    2. No niestety coś o tym wiem :) I tak dzięki za odpowiedź, chodź i tak już zdecydowałem po głębszym przestudiowaniu tematu samemu i ze znajomym i zastanowieniu się poważnie czego chce i jakie mam cele, że wybieram się jednak PJATK, a później czas pokaże czy będę chciał i czy będę wstanie zrobić magistra.

      Usuń
  20. Czy idąc na studia dalekowschodnie niestacjonarne na UJ trzeba znać dobrze j. angielski? Na jakim poziomie najlepiej?



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żeby coś, ale w dzisiejszych czasach, żeby iść na jakiekolwiek studia trzeba mieć trochę angielski opanowany. Mam na myśli to, że się przydaje, a już szczególnie przy nauce języków obcych, często gęsto to czego nie możemy znaleźć w polskich książkach znajdujemy w angielskich, nie mówiąc o tym, że jeśli chodzi o Azję, to zdecydowanie jest więcej lepszych książek/pomocy/opracowań w języku angielskim niż polskim.

      Usuń
  21. Hej, zamierzam w przyszłym roku pójść na filologię, ale waham się miedzy UAM i UW, może ktoś ma informację, które mogą być przydatne w decyzji co do uczelni?

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, też ostatnio zastanawiam się nad Japonistyką na UW, byłabym wdzięczna za jakieś informacje jak się ma obecny poziom w porównaniu z innymi uczelniami :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jestem na 1 roku japki na UMK (tak, tej uznawanej powszechnie za 'gorsza' i ogólnie). Powiem tak, poziom jest wysoki i jak ktoś będzie chciał się nauczyc, to nauczy die dokładnie tak samo jak na UAM czy UW. Ja miałam straszny dylemat rok temu, kiedy szukałam jakichkolwiek informacji na temat toruńskiej japonistyki, bo informacji było naprawdę mało. Kadra rzeczywiście częściowo jest z UAM, jednak mamy tez swoich lektorów i zajęcia z nimi 3x w tygodniu. Ogólnie poziom jest naprawdę dobry :) oczywiście nie mówię od razu, żeby nie pchać się na inne japki, ale jak ktoś się zastanawia akurat nad UMK, bo akurat tam się dostał/wygodnie mu dojeżdżać/cokolwiek i ma wątpliwości, czy wgl czegokolwiek się tam nauczy, to tak, nauczy się i to dużo. I w tym roku my organizujemy Gasshuku, do zobaczenia :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam pytanie,ponieważ interesuje mnie japonistyka to chciałabym z tego powodu iść na studia,Ale jest 1 problem nie chce zdawać na egzaminie maturalnym j.angielskiego tylko j.rosyjski a nie jestem pewna czy można rosyjski i czy by była taka możliwość ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba sprawdzić jakie wymagania są w rekrutacji na daną uczelnię. Jeśli zamiast angielskiego jest podany język nowożytny, to znaczy, że matura z rosyjskiego będzie uznawana.

      Usuń
    2. A powiedz mi np na jakim uniwersytecie ?

      Usuń
    3. W poradniku są wymienione uczelnie, na których jest japonistyka.

      Usuń
  25. Jeśli chodzi o uczelnie niepubliczne w Warszawie, które odtworzyły filologię japońską I stopnia (bez względu na tryb stacjonarny i niestacjonarny), dobrym przykładem są: WSKPiSM (Wyższa Szkoła Komunikowania, Politologii i Stosunków Międzynarodowych i EWSPA (Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji).
    Zapraszam autorko do przejrzenia dla ciekawości.

    1. http://ewspa.edu.pl/
    2. http://wskpism.edu.pl/ (ta strona jest jeszcze w trakcie modernizacji xD)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń