czwartek, 8 października 2015

pierwszy dzień pracy w nowym roku

Skończyło się wolne, czas powrotu na uczelnię i wkurzania się, że już o 9 nie ma gdzie auta zaparkować.
Dziś postanowiłam wtopić się w tłum ubierając trampki i bluzę w liski/kotki (nie wiem co to), a wtopienie było na tyle skuteczne, że przy odbieraniu klucza pani musiała sprawdzić czy faktycznie jestem wykładowcą :). Niemniej w tym roku nie chciało mi się robić jaj ze studentów 1 roku tak jak rok temu (kto nie kojarzy niech przejrzy archiwum bloga).

Pozytywnie zaskoczyła mnie liczebność grup pierwszorocznych, bo bałam się, że będą sporo liczniejsze, a tu nawet znośnie :). Oczywiście pierwsze zajęcia z nimi to głównie wprowadzenie do fonetyki i kany, a kolejny tydzień będziemy tłuc kanę aż do porzygu, ale jest to konieczne nim ruszymy z podręcznikiem.
Ciekawe ile czasu zajmie mi zapamiętanie wszystkich nowych twarzy i imion, bo z tym zawsze mam problem. Oczywiście mąż przypomniał mi patent z serialu, który w sumie nie jest zły XD.



Tak poza pierwszakami, miałam też zajęcia powtórkowe z 2 rokiem i dobrze, że nastawiłam się na delikatną powtórkę bo ojojoj słownictwo uleciało im z głów (nie mówiąc o gramatyce). Słychać było, że nieliczni powtarzali japoński przez wakacje, ale choć pierwsze zajęcia były dość oporne z mówieniem, tak drugie (z pisma), na których czytali mangę i mi ją streszczali po japońsku, wypadły już lepiej. Również okazało się, że komiksy są fajnym dodatkiem do zajęć z pisma, bo choć nie ma w nich za dużo kanji, to jednak mogę dzięki nim przećwiczyć również rozumienie tekstu i mówienie. Styczność z potocznym japońskim też jest na plus.

W poniedziałek czekają mnie pierwsze, powakacyjne zajęcia z 3 rokiem i też ciekawe jak pójdzie po dłuższej przerwie, a tymczasem muszę pomyśleć co każdej grupie zaserwować w następnym tygodniu ^^.

 

2 komentarze: