czwartek, 24 września 2015

ćwiczenia z mówienia

Jeśli weźmiemy do ręki pierwszy lepszy podręcznik do japońskiego na poziomie początkującym (choć w sumie nie tylko), to wszelkie obrazki czy dialogi zawsze dotyczą rzeczy, z którymi można spotkać się na co dzień, np. wizyta u lekarza, w sklepie, zapraszanie kogoś do siebie czy pytanie o drogę. Nie mówię, że to źle, bo naprawdę warto przećwiczyć jak się zachować w realnej sytuacji, ale nie oszukujmy się, klepanie po raz n-ty takich standardów jest nudne. Do tego, jeśli mamy konkretny dialog/tekst i pytania do niego, to bardziej nieśmiałe osoby mogą się zamknąć w sobie i nie odezwać na lekcji. Oczywiście sprawdzanie poprzez pytania, czy dany tekst został zrozumiany jest normalnym ćwiczeniem i jest to w mojej ocenie niezbędne, ale jeśli chcemy po prostu zmobilizować kogoś do mówienia, to to ćwiczenie już nie koniecznie spełni nasze oczekiwania.
Dlatego też, już jakiś czas temu, wspominałam na 'fanpejdżu' o wprowadzeniu dodatkowych ćwiczeni na mówienie, opartych na obrazkach niezwiązanych z żadną formą gramatyczną, żadnym konkretnym dialogiem czy tekstem. 
Przykład takiego obrazka: 


Oczywiście, nim wprowadzę te ćwiczenia na studiach, muszę jeszcze troszkę poczekać, bo rok akademicki jeszcze się nie rozpoczął, ale przećwiczyłam już ich zastosowanie na korepetycjach ;). Jaki wynik? Rewelacyjny :D. Mając przed sobą dość nieśmiałą osobę, która nie ma większego problemu z pisaniem po japońsku czy rozwiązywaniem standardowych zadań, ale przy swobodnej konwersacji nieco się wycofuje, tu nagle się otworzyła i nie miała problemu z mówieniem :D. Co prawda, ten uczeń nie wie, że prowadzę blog, więc nie zna ani Godzilli ani Janusza (alpakę rozpoznał, że to alpaka), ale nie przeszkadzało mu to w opowiedzeniu co też mogło wydarzyć się na danym obrazku, a postaci nazwał po swojemu. Dodatkowo, nie rysując tła, każdy może umieścić dane postaci w dowolnej scenerii i w związku z tym opisać całą sytuację jak i uczucia jakie mogą towarzyszyć postaciom w wymyślonej sytuacji. Różne też mogą być powody dla których postacie wyglądają tak, a nie inaczej, np. mając Godzille z podbitym okiem możemy podać dowolny powód zaistnienia takiej sytuacji, np. Alpak go pobił bo był zazdrosny o Janusza; Godzill sam  sobie przywalił, bo tak lubi; spadł na niego gołąb; przytulił ziemię po pijaku itd.
Ponadto nie ukrywam, obrazki są zwykle zabawne, przez co znika napięcie i stres związany z mówieniem na zajęciach. Gdy jesteśmy rozluźnieni od razu łatwiej nam wymyślić cokolwiek by nawiązać dialog.

Na zajęciach na pewno nie zrezygnuję całkowicie ze standardowych pytań do teksu, bo chciałabym wiedzieć czy to co czytam z uczniami jest dla nich zrozumiałe, ale poza takimi ćwiczeniami na pewno wprowadzę też właśnie te luźniejsze rozmówki, które mam nadzieję zmotywują każdego do wypowiedzenia choćby jednego zdania :).

4 komentarze:

  1. No, to jest ten odwieczny problem z próbą symulowania sytuacji komunikacyjnej w klasie, w której o żadnej komunikacji nie może być mowy. Bo zbyt "śmierdzi" dydaktyką, bo jest wykładowca, bo cała klasa się przysłuchuje, itd. itp. Ale u mnie np. częściej się wycofywali, jak prosiłem, aby wymyślili sobie fikcyjną tożsamość, czy jeszcze gorzej, aby przenieśli się w czasie do innej epoki w Japonii - to wtedy już tylko tak z 25% była aktywna. Przy konkretnych sytuacjach z życia raczej nie ... Ale pomysł z obrazkiem zupełnie nie związanym z tematem lekcji i próbą powiedzenia czegoś o tym obrazku jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem z wymyślaniem roli polega na tym, że nie każdy chce się wcielać w kogoś innego i nawet jak się mówi "kłamcie, zmyślajcie, historia nie musi być prawdziwa" to i tak wiele osób stara się jednak trzymać rzeczywistości.
      W przypadku obrazków znika jeszcze 1 kwesta, "ja" przestaję być tematem, to co się dzieje na obrazkach nie dotyczy mnie, wiec łatwiej do tego podejść z dystansem i gadać cokolwiek. W przypadku moich postaci, czyli Godzilli, Alpaka i Janusza, nikt nie krępuje się dawać im dowolne cechy, takie których sobie nie koniecznie by nie przypisali. Też łatwiej umiejscowić sobie daną postać w kosmosie, w więzieniu czy na końcu tęczy niż w to miejsce postawić siebie i zastanawiać się "co ja bym zrobił".
      Na korepetycjach się sprawdziło, zobaczymy jak pójdzie z dużą grupą :)

      Usuń
    2. Nie mogę oczywiście mówić tu za wszystkich, ale moim odwiecznym problemem jeśli chodzi o takie ćwiczenia z wcielaniem się w role jest to, że oprócz tego, że muszę się zastanowić jak coś powiedzieć po japońsku, to jeszcze mam sobie na poczekaniu wymyślić nagle jakąś fikcyjną postać i sytuację, a improwizacja to, delikatnie mówiąc, nie jest moja najmocniejsza strona... :) Wiem z doświadczenia, że takie ćwiczenie szło by mi topornie nawet po polsku czy po angielsku. A że należę do osób, które w stresujących sytuacjach milkną, to kończy się ciszą na zajęciach.

      Usuń
    3. Improwizacja na poczekaniu jest trudna i nie każdy czuje się swobodnie na takich ćwiczeniach. dlatego wyszłam z założenia, że łatwiej będzie bazować na fikcyjnych postaciach, które studenci już nieco znają i mogą im swobodnie dodawać kolejne cechy charakteru, nowe umiejętności i opisywać sytuacje w jakich mogliby się znaleźć.

      Usuń