sobota, 17 stycznia 2015

Pierwszakowe zaliczenie z gramy

Nadchodzi pierwsza sesja dla pierwszaków i pewnie jak w poprzednich latach, będzie to dla wielu bolesne doświadczenie. Zwykle każda świeżynka myśli, że matura to ło ho ho, a potem przychodzi pierwsza sesja i okazuje się, że jest coś trudniejszego i bardziej stresującego. 
Ja, na całe szczęście, nie mam nigdy egzaminów w sesji zimowej, a jedynie zaliczenia, które muszę załatwić do końca stycznia. W ostatni czwartek miałam właśnie zaliczenie w grupach, w których uczę gramatyki. Był to test o identycznej długości jak poprzednie kolokwia, ale materiał był obszerniejszy, bo nie z 6 lekcji z podręcznika, jak to bywało wcześniej, ale test zbiorczy z 1-14.
W jednej grupie w tym roku, tydzień w tydzień powtarzała mi się dość przykra sytuacja, a mianowicie, że po napisaniu testu - wstępniaka (test ze słownictwa robiony co tydzień na samym początku zajęć) cześć studentów po prostu wychodziła z zajęć z ćwiczeń. Cóż, na studiach wszyscy są dorośli i nikogo na siłę nie będę zatrzymywać, ale postanowiłam, że na ostatnim teście pójdę na rękę wszystkim tym, którzy zostawali na zajęciach. Test składał się (poza 1 zadaniem z uzupełnianiem partykuł) z rzeczy, które były na zajęciach i to nie chodzi o ćwiczenia podobne, ale zwykłe kopiuj-wklej z kartek, które sobie przynoszę.
Całość składała się z 4 ćwiczeń: uzupełnianie partykuł; tabela z formą て; pytania po japońsku na które należało odpowiedzieć oraz króciutka wypowiedź (4 zdania) na zadany temat. Przedostatnie i ostatnie zadanie składało się właśnie w 100% z tego, co omawialiśmy na ćwiczeniach, więc jeśli ktoś był na zajęciach, to na pewno kojarzył i pytania i temat wypowiedzi.

Zacznę najpierw od ostatniego zadania, w którym należało podać gdzie by się chciało pojechać i co chciałoby się robić. 
Niespodziewanie dużo osób chciało po prostu wrócić do domu (家に帰りたいです。Uchi ni kaeritai desu.), ale to co napisał jeden student bardzo mnie rozbawiło, bowiem po powrocie bardzo chciałby 壁を見たいです。(Kabe o mitai desu.) - "oglądać ściany" XD. Cóż, każdy ma jakieś hobby :).
Ktoś napisał, że czyta porno-komiksy. Ktoś inny stwierdził, że sam jest zboczeńcem. Doceniam szczerość :)

Ok, a teraz co nie poszło w odpowiedziach na pytania.
①Pytanie: 去年の誕生日に何をもらいましたか。 (Kyonen no tanjoubu ni nani o moraimashita ka.) - "Co dostałeś na urodziny w zeszłym roku?"
Odpowiedź 1.
私の父です。 (Watashi no chichi desu.) - "To mój tata."
Ok...nie wiem dlaczego tak, ale ok.
Odpowiedź 2.
日曜日でした。 (Nichiyoubi deshita) - "Była niedziela."
To byłby dobry wstęp do "Była niedziela. Dostałem pisiont groszy". Niestety zabrakło drugiej części. 
Odpowiedź 3.
20の誕生日をもらいました。 (20 no tanjoubi o moraimashita.) - "dostałem 20 urodzin."
Łaaa, to prawie jak zbieranie żyć w Super Mario :D. Trzeba przyznać, jakby pod te nieszczęsne urodziny podstawić coś innego, to by przeszło, bo i partykuła i orzeczenie się zgadza.

②Pytanie: 何で大学へ行きますか。 (Nan de daigaku e ikimasu ka.) - "Jak/czym dojeżdżasz na uczelnię?"
Tu niektórzy zrozumieli 何で (nan de) jako "dlaczego", choć na zajęciach mówiłam, że w ten sposób będziemy to tłumaczyć w mowie potocznej, a forma ~masu jej nie sugeruje. 
Inni olali 'czym' i zaznaczyli na jaką uczelnię uczęszczają, za co mogę parę punktów dać, bo zdanie zbudowane ok, ale brakuje najważniejszego.
Odpowiedź.
私は日本語が好きです。 (Watashi wa nihongo ga suki desu.) - "Lubię japoński."
To świetnie :), niestety nie jest to odpowiedź na pytanie, choć plus za to, że zdanie jest napisane poprawnie gramatycznie. 

③Pytanie: クリスマスイヴはいつですか。 (Kurusumasu ivu wa itsu desu ka.) - "Kiedy jest Wigilia?"
Odpowiedź.
いいです。 (Ii desu.) - "Jest ok."
No ba. Wiadomo, że Wigilia jest ok, bo jest cała rodzina i jest dużo nom :D.

④Pytanie: どこで買い物をしますか。 (Doko de kaimono o shimasu ka.) - "Gdzie robisz zakupy?"
Dość często pojawiała mi się katakańska Biedronka lub Lindl, ale tego się nie spodziewałam -->
Odpowiedź.
日本をします。 (Nihon o shimasu.) - "Robię Japonię."
Git :)

⑤Pytanie: あなたの友達はどんな人ですか。 (Anata no tomodachi wa donna hito desu ka.) - "Jaką osobą jest twój kolega/koleżanka?"
Można było wpisać niemal dowolny przymiotnik (królowało kawaii i shinsestu), ale niektórzy postanowili wymienić kolegów z imienia, a nie ich cechy charakteru :).

⑥Pytanie: 何が欲しくないですか。 (Nani ga hoshikunai desu ka.) - "Czego nie chcesz?"
No sama się prosiłam, sama pytałam, więc od kilku osób dostałam:
くそが欲しくないです。 (Kuso ga hoshikunai desu.) - "Nie chcę gówna."
Tego chyba nikt nie chce.
Jednak, numerem 1 były dzieci (子ども - kodomo) i  łacina (ラテン語 - ratengo).

⑦Pytanie: Tu moja literówka, więc zostawiam oryginalny, błędy zapis.
日本語語が上手ですか。 (Nihon go go ga jouzu desu ka.) - "Jesteś dobry/ wymiatasz w japońskim-pońskim?"
Taa, 'go-go' ^^.
Nie każdy załapał, że to literówka, więc: はい、私は日本語語が上手です。 (Hai, watashi wa nihon go go ga jouzu desu.) - "Tak, jestem dobry w japońskim-pońskim." :D


To chyba najciekawsze wpadki. Oczywiście była cała masa przy zadaniu z partykułami czy formą て (nie, do formy słownikowej nie wystarczy dodać 'te' by było dobrze), ale to już standard i partykuły długo jeszcze będą sprawiać problemy.

A tak przy okazji, zdarza się, że na jednym (może na więcej, ale jeden kojarzę) jestem atakowana za pokazywanie na blogu cudzych błędów, skoro każdy je popełnia. No oczywiście, że każdy je popełnia (kto ma ze mną zajęcia wie, że ja i polski potrafię skaleczyć), ale te posty nie mają na celu szydzenie z kogokolwiek i pokazywanie "patrz, nie umiesz". Zabawne wpadki językowe będą się zdarzać zawsze i nawet w rozmowie z native'ami zdarzy nam się coś przekręcić i native może się uśmiechnąć lub parsknąć śmiechem, ale to nadal nie jest szydzenie, a zwykła reakcja na pewnego rodzaju żart. 
Na potwierdzenie tego:
Ostatnio rozmawiałam z jednym moim studentem na FB i weszliśmy na temat 'jak coś przekręcę to Japonka pewnie będzie się śmiać'. No żadna lektorka nie będzie się śmiać złośliwie z kogokolwiek, a jedynie może się uśmiechnąć, jeśli pojawi się to przejęzyczenie, o którym pisałam powyżej. Dowód tego, totalnie nieświadomy, dostarczyła autokorekta w moim telefonie, która japoński 'nie jest łatwy' zamieniła na 'martwy' XD. Reakcja studenta to właśnie 'XDD' i czy to oznacza, że zaczął ze mnie szydzić? Nie, to zwykła reakcja na przejęzyczenie, bo mówiąc w języku obcym, mamy właśnie taką autokorektę, która czasem nie zadziała jak należy :). 
Zresztą, zdarza mi się na zajęciach usłyszeć "ale ja palnąłem coś głupiego i nie było na blogu" XD. Sorry, czasem nim wrócę do domu to zapomnę co było ;).
Wiem też od niektórych, że pokazywanie tych wpadek pomogło im zapamiętać jak nienależny czegoś mówić i jak wygląda poprawna forma. 



23 komentarze:

  1. Błędy są czymś naturalnym w procesie nauki języka, więc nie powinno to nikogo w jakikolwiek sposób dotykać, nawet jeśli są pokazywane na blogu. W końcu żadne z tych zdań nie jest podpisane imieniem i nazwiskiem. ;) A przyznam, że samemu, czytając można dowiedzieć się ciekawych rzeczy i czego nie należy pisać.
    Tak z ciekawości - na testach podane wyżej zdania, a raczej pytania, zawierają już kanji? Czy może są w jakiś sposób podpisane, czy jest nacisk na studentów aby od początku uczyli się znaków?
    Najbardziej zaskoczyło mnie to, że studenci wychodzą z zajęć po napisaniu testów. Nie pamiętam, żebym była świadkiem takich sytuacji na studiach. Trochę szkoda zajęć...
    ~Terhena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie są podpisane z imienia i jak mi ktoś na zajęciach mówi, że był na blogu to ja nawet sama nie jestem w stanie skojarzyć co takiego powiedział/napisał, bo często po prostu nie pamiętam lub na testach nie zwracam uwagi kto jest autorem danego zdania.
      Co do kanji to mają ofuriganę dlatego, że grupy które mają ze mną gramatykę, pismo mają z innym lektorem i nie zawsze jestem na bieżąco z tym, które znaki teraz omawiają. Dlatego znajomość kanji poza zajęciami z kanji sprawdzam tylko na lekcjach z ćwiczeń (czytanki z wymazanymi odczytami znaków, które powinni już znać), bo tam jak akurat się przeliczę z ich tempem nauki kanji, to nic się nie dzieje :).
      Co do wychodzenia z zajęć po teście, to pierwszy raz mi się zdarzyła taka sytuacja i jest ona tylko w jednej grupie. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale jak już wspominałam, nikogo na siłę trzymać nie będę. Każdy sam podejmuje decyzje i chyba wie po co przyszedł na te studia.

      Usuń
    2. Dla mnie takie wpadki językowe są fajną zabawą, a z drugiej strony to świetny pomysł na posty. Chyba większość notek na tym blogu przeczytałam ;). Gdyby kiedyś ktoś wstawił mój błąd z któregokolwiek języka, którego uczę się, na swój blog, to naprawdę nie obraziłabym się, ale wyciągnęła z tego więcej wniosków i sama uśmiała się skąd mi taki pomysł przyszedł do głowy. Ale muszę przyznać, że najlepszy przykład jest z '何で', bo to ewidentnie pokazuje, że wciąż niektórzy nie czytają ze zrozumieniem, a przy nauce języków to dość istotna umiejętność.
      W takim razie kiedy wprowadzane są kanji np na zajęcia z gramatyki?
      Prawdopodobnie to nic osobistego, po prostu dane osoby albo były zmęczone i chciały po prostu iść do domu, albo musiały coś zrobić. Może po prostu przypadkowo zdarzyło się, że aż tyle osób wyszło akurat tego dnia i akurat po teście. Według mnie na studiach nie powinno się przejmować studentami w takim stopniu, liceum to nie jest, a studia wybrali świadomie, chcą przychodzić to przyjdą ;).
      ~Terhena

      Usuń
    3. Tyle że to nie była jednorazowa sytuacja z tym wyjściem, a od jakiegoś czasu zdarza się tydzień w tydzień i zwykle wychodzą te same osoby, którym akurat przydałoby się zostać i poćwiczyć ^^'. Czasem wychodzi ich sporo (najwięcej chyba było z 8-9), czasem tylko 3-4 osoby, ale jednak.
      Podział na zajęcia jest taki: kanji, gramatyka, ćwiczenia z gramatyki, konwersacje. Przez pierwszy tydzień-półtora tygodnia, jest wprowadzana i ćwiczona hiragana i katakana, dlatego że cały podręcznik, ćwiczenia i materiały z kanji są wyłącznie po japońsku. Kanji w podręczniku i ćwiczeniówce są podpisane, ale już na ćwiczeniach robiony przeze mnie dodatkowo oraz w zdaniach w materiałach z kanji, pomijam te odczyty, które już były omówione. Podobnie jest na zajęciach z objaśnień gramatyki, gdzie zapis przykładowych zdań jest po japońsku i podpisuję tylko te kanji, których jeszcze nie było i tak jest już od objaśnień pierwszej lekcji.
      Czyli romanizacja jest właściwie tylko na samym początku (2-3 lekcje może), a potem już tylko zapis japoński.

      Usuń
    4. To oznacza, że te osoby prawdopodobnie nie będą już na drugim roku, albo też same dochodzą do tego, że te studia nie są dla nich. Zwykle tak to się kończy. Nawet jeśli przerobią w domu dany materiał, to prawdopodobnie będą miały problem ze skorygowaniem własnych błędów, czy próbą rozwiązania z nauczycielem własnych wątpliwości. Szkoda i nie mam na myśli studentów, tylko sam fakt wychodzenia tak często z zajęć, co jest po prostu nieuprzejme.
      Taki system wprowadzania znaków jest dobry, uważam, że romanizacja powinna być wykluczona jak najszybciej, wiele podręczników na naszym rynku popełnia ten błąd..
      A z jakich podręczników korzystają studenci?
      Jestem jeszcze ciekawa, w jaki sposób naucza się kanji. To znaczy jakie są ćwiczenia, poza podawaniem samego znaku, ilości kresek, odczytu, złożeń itp. Zauważyłam, że generalnie to jest dość problematyczna kwestia przy nauce japońskiego i wiele osób odstrasza.
      ~Terhena

      Usuń
    5. Pewnie część chce odejść, bo co roku przed sesją część osób sama rezygnuje stwierdzając, że to jednak nie to.
      Jeśli chodzi o podręcznik na 1 roku to są to obie części "Minna no nihongo", a 2 i 3 rok korzysta z "New Approach" stąd też fiszki do tych podręczników na blogu. Ćwiczenia są częściowo z ćwiczeniówek do tych podręczników, a częściowo z innych książek oraz wymyślone przez poszczególnych lektorów. Kanji jest uczone z "Kanji in context", ale ja z tego podręcznika biorę tylko kolejność wprowadzanych znaków i złożenia (nie wszystkie) i na tym bazuję swoje materiały. Tu (http://1drv.ms/1yp8rZN) jest przykładowy zestaw 25 znaków, jaki niedawno skończyłam z jedną grupą. Każdy zestaw to 25 znaków + złożenia i zdania, które studenci czytają i w miarę możliwości tłumaczą. Zawsze gdzieś mi się trafiają literówki, więc w tej partii też na bank są, ale wszelkie błędy korygujemy na zajęciach. Jak pisałam wcześniej, kanji też sprawdzam na zajęciach z ćwiczeń w czasie przerabiania czytanek dopasowanych pod przerabianą gramatykę. W czasie tłumaczeń gramatycznych też proszę by studenci odczytali mi przykładowe zdania z niepodpisanymi kanji i by podali co to oznacza.
      Podręcznik dla 2 i 3 roku zawiera niepodpisane kanji, więc tam ich znajomość jest sprawdzana na każdym kroku.

      Usuń
    6. Różnie bywa, ale prawdopodobnie to są właśnie te osoby, których nie będzie potem już na zajęciach ;).
      Myślałam, że te fiszki są z kursów dodatkowych, ale generalnie świetny pomysł by wstawić to na bloga, mam bardziej na myśli 'fiszki' z gramatyki.
      A przez jaki czas, ile znaków jest wprowadzanych? Domyślam się, że tempo jest dość szybkie. Wszyscy sobie radzą z kanji? Co jest najtrudniejsze?
      Na końcu danego roku jest jakiś ogólny egzamin sprawdzający znajomość japońskiego?
      Przepraszam za te wypytywanie, po prostu taka ciekawość ;).
      ~Terhena

      Usuń
    7. Na 1 roku pismo jest 2 razy w tygodniu, więc w rok planowane jest zrobienie 300 znaków. Na 2 roku już jest tylko raz na tydzień, więc 200 znaków. Na 3 roku niestety jest mniejsza ilość zajęć, więc z czegoś trzeba było zrezygnować i padło na zajęcia z kanji. Tu studenci sami muszą się dokształcać, ale mając podręcznik wiedzą jakie znaki powinni przerabiać jako następne. Niestety standardowo to wygląda tak, że sami niewiele robią. Regularne testy z kanji jednak są dobrym batem by coś robić, no ale lektorzy nie mają wpływu na ilość zajęć na danym roku tylko jest to jakoś odgórnie ustalane.
      Nie każdy sobie radzi z kanji, ale ogólnie nie jest źle. W tym roku po raz pierwszy trafiła mi się jedna grupa, w której wszyscy zdali testy z kanji i nie muszę robić ani jednej poprawki :).
      Tak, w sesji zimowej są zaliczenia z każdego przedmiotu z japońskiego, a w letniej jest egzamin pisemny i ustny.

      Usuń
    8. Więc całościowo, mam na myśli 3 lata studiowania, ile 'powinien' znać student znaków? Przykładowo całe jouyou kanji?
      Myślę, że na 3 roku jest inaczej. Jeśli (przykładowo) student uczył się wytrwale przez 2 lata kanji i poświecił na to trochę czasu, to na 3 roku w większości powinien mieć mniej problemów z tym. Oczywiście to moje przypuszczenia. Wiem, że na studiach nauka jest o wiele bardziej intensywna, niż np na kursie językowym, już nie mówiąc o indywidualnej pracy w domu.
      To w sumie nakłada się też na trochę więcej czasu wolnego? Brak poprawek ;).
      Tak tak, wiem o tych zaliczeniach w sesji zimowej, czy letniej. Przebrnęłam przez to (tylko inna filologia). Po prostu zastanawiałam się, czy na koniec roku (sesja letnia), oprócz egzaminów, czy jest jeden większy egzamin, z całego roku. Prawdopodobnie dostałam odpowiedź w tym zdaniu - "w letniej jest egzamin pisemny i ustny". Więc, prawdopodobnie, oprócz egzaminu z gramatyki, może z czytania, czy jest wypracowanie do napisania? I jeśli tak, to jak wygląda ocenianie tego?
      ~Terhena

      Usuń
    9. Nie, całego jouyou to nawet na większości japonistyk nie uczą w 3 lata, a tu mamy anglistykę z lektoratem japońskim. Fajnie by było gdyby sami na 3 roku zrobili 150-200 kanji, ale wiem, że mają głownie na głowie przedmioty angielskie i licencjat do napisania, więc japoński schodzi na dalszy plan.
      Nie ma nic poza tymi egzaminami w sesji letniej. Pisemny ma różną formę, w zależności od tego co prowadzącemu do głowy wpadnie, ale przede wszystkim sprawdza znajomość gramatyki jaka była nauczana w danym roku. Ustny podobnie, też ma różne formy. Rok temu Japonka głownie skupiała się na czytaniu tekstu na ustnym i pytaniach do tekstu i ogólnych, niezwiązanych z tekstem. W tym roku mamy inna lektorkę i ona na ustnym wprowadza też dyktanda, a jeden rok ma zapowiedziane też krótkie wypracowanie w ramach zaliczenia. Tak więc nie ma jednej jasnej odpowiedzi, bo to po prostu co roku może wyglądać nieco inaczej.

      Usuń
    10. No to jestem zaskoczona, myślałam, że chodzi o japonistykę. Czyli to jest anglistyka, na której przez 3 lata jest lektorat z japońskiego? To jest ciekawe. To bardziej tłumaczy wychodzenie studentów w trakcie zajęć.
      Rozumiem, dziękuje za tak dokładne i szybkie odpowiedzi na moje pytania. Mam nadzieję, że nie przesadziłam z ilością komentarzy ;). Ale nie mogłam się powstrzymać, a mogłabym tak długo, szczególnie że bardzo lubię tę stronę ;). Chciałam jeszcze napisać, że koszulki są naprawdę świetne, super pomysł!
      ~Terhena

      Usuń
    11. Ano, to anglistyka z rozbudowanym lektoratem :). Póki co mamy tylko licencjat, bo sam kierunek niedawno ruszył, ale pewnie jak pierwsi licencjaci dostaną dyplomy, to ruszą też magisterskie. Tak przynajmniej było z pozostałymi specjalizacjami językowymi na tej anglistyce.
      Spokojnie, nie ma czegoś takiego jak za dużo komentarzy :D.
      Dzięki, staram się wymyślić jakieś nowe wzory, ale muszę poczekać na większy przypływ weny ;).

      Usuń
    12. Z tym to różnie bywa, nie zawsze magisterkę tak łatwo otworzyć, ale to zwykle zależy od liczby chętnych i ilości wykładowców. No, ale anglistyka raczej z tym nie powinna mieć problemów ;). Jednak skoro aż tyle jest zajęć z japońskiego, to dość rozbudowany lektorat jest. Pewnie nie brakuje chętnych?
      Naprawdę? :D Ja myślałam, że jakiś limit jest i dawno go przekroczyłam i poczułam takie 'stop, wystarczy już pytań, nie zanudzaj' :D.
      Zdecydowanie polecałabym wplatanie japońskich słów, albo nawet zdań. Myślę, że czym bardziej koszulka byłaby 'japońska', tym bardziej egzotyczna, a więc tym bardziej chciałoby się ją mieć :D.
      ~Terhena

      Usuń
    13. Jasne, to zależy od ilości chętnych i podejrzewam, że za rok może magisterka nie ruszyć, bo teraz jest mało osób na 3 roku (to nasza najmniej liczna grupa), a wiem że niektórzy nie chcą już kontynuować japońskiego.
      Łeee limit na pytania? Nigdy! :D
      Co do koszulek to właśnie tak myślałam nawet nad jakimiś klasykami z bloga jak "piorę pralkę twoją matką" czy koszulki z idiomami japońskimi i obrazkami nawiązującymi do nich. Powolutku będę coś działać :).

      Usuń
    14. A jak długo ten kierunek już jest?
      W sumie, gdy studenci przychodzą na pierwsze zajęcia, to potrafią już cokolwiek? Mam na myśli, czy uczyli się już wcześniej japońskiego, czy zaczynają od zera?
      Na pewno? :D Bo pytania zawsze się znajdą ;)
      Zdecydowanie tak, myślę że pomysłów na nadruki nie będzie brakować ;). A nawet obrazki się znajdą, które są świetne :D.
      ~Terhena

      Usuń
    15. Na pewno, można śmiało pytać :).
      Kierunek ruszył niecałe 3 lata temu stąd najwyższy rok to 3 :). Kurs jest od zera, więc nie trzeba znać japońskiego, ale co roku trafia się kilka osób, które już wcześniej się uczyły. Niestety niektórzy zapominają, że to nadal anglistyka z japońskim, a nie na odwrót, więc sporo osób odpada właśnie na egzaminach z angielskiego.

      Usuń
    16. W takim razie te osoby przyszły z myślą o nauce japońskiego głównie, chyba na studiach najszybciej można nauczyć się języka, chociaż też zależy od osoby i nauczyciela. Już nie mówiąc o własnym zaangażowaniu.
      W sumie, czy studenci są namawiani do napisania egzaminu państwowego z japońskiego, mam na myśli oczywiście JLPT? Zdania są w sumie mocno podzielone co ten egzamin tak właściwie pokazuje, ale poniekąd certyfikat jest.
      ~Terhena

      Usuń
    17. Czy najszybciej to zależy też od ilości zajęć, tempa i sposobu nauczania. Studenci nie są jakoś specjalnie namawiani na JLPT. Kto chce, to proszę bardzo, może do tego podejść, ale nacisków nie ma.

      Usuń
  2. Szkoda, że mam z Panią tylko kanji - jedyne co mi się kiedyś dziwnego ukulało to siostry "syjamskie", bo w "姉妹" (shimai) zapomniałam jak się pisze drugą połówkę znaku na młodszą siostrę i zostawiłam starszą z połówką młodszej "姉女..." :D Chociaż z drugiej strony to może i dobrze, bo kusiłoby mnie, żeby robić jakieś śmiechowe błędy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie kanji do łatwych nie należy i z czasem wzrasta umiejętność odczytania coraz większej ilości znaków, przy jednoczesnym spadku umiejętności ich zapisu XD. Ale Japończycy też mają ten problem, więc nie ma co popadać w kompleksy :).
      Z testów z kanji moim ulubionym hitem jest 'korobubu' :)

      Usuń
  3. Wczoraj na korepetycjach i pocztkująca uczennica, i ja uśmiechnęłyśmy się na かれは車です。zamiast これは... :) Myślę, że nie ma nic złego w opisywaniu błędów tutaj, zwłaszcza że po pierwsze, ich autorzy nie są podpisani, a po drugie, myślę że nikt nie traktuje tego jako szyderstwa, tylko właśnie jako coś sympatycznego i pozwalającego przypomnieć sobie własne początki w nauce japońskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z takiego założenia wyszłam zakładając ten blog, dlatego zdziwiła mnie negatywna reakcja w sieci. Co do takich pomyłek ze znakiem 車, to w moich materiałach z kanji, w jednym zdaniu zamiast dać czy ten 'pociąg' (電車 - densha) jedzie gdzieś tam, to zrobiłam literówkę i wyszedł 'czołg' (戦車 - sensha) XD. Często na klawiaturze trafiam w klawisz obok, a nie ten co powinnam :P

      Usuń
    2. Mnie z kolei zawsze denerwuje kiedy piszę i poprawia mi はい na 灰. Zwykle to zauważam i zmieniam, ale kiedyś wysłałam Japonce na Interapls wiadomość z takim kwiatkiem i musiałam się tłumaczyć, że to nie efekt mojej miłości do prochu XD

      Usuń