wtorek, 7 października 2014

Pierwszo-zajęciowe trolololo

Wczoraj zaczął się rok akademicki (ok, wiem, że zaczął się 1.10, ale pierwsze zajęcia były wczoraj), a wraz z nim nowe wyzwania i zapamiętywanie nowych nazwisk (w tym jestem wyjątkowo kiepska). Ponieważ poranek zaczął się od wyklinania autobusów i głupawką z 2 rokiem na zajęciach z pisma, to jakoś tak głupie żarty przeciągnęły się na kolejne godziny i wraz z kilkoma studentami postanowiliśmy ztrolować pierwszaków :D. Na czym nasz suchy, pierwszo-zajęciowy żarcik polegał? Po zajęciach z pisma, 2 rok miał okienko, więc postanowił przyjść na pierwsze zajęcia pierwszaków. Jako, że pierwszoroczni jeszcze nie znają swoich wykładowców, to bez problemu mogłam się wmieszać w tłum. Usiedliśmy sobie z tyłu sali i rozmawialiśmy jak to studenci :D. Po jakichś 5-10 minutach od rozpoczęcia zajęć "wykładowca" jeszcze się nie zjawił na co wyraziliśmy swoje oburzenie ^^. W tym momencie wstałam, poszłam zamknąć drzwi do sali i stwierdziłam, że jak nie ma lektorki to ja poprowadzę zajęcia bo szkoda czasu, po czym wyjaśniłam, że to żarcik i witam nowych studentów na pierwszym roku :D.

Nie wiem czy ktoś się nabrał, ale przez te 10 minut nie wyglądało na to, by ktoś nowy zauważył, że "pani od japońskiego" już siedzi w sali :P
  

2 komentarze:

  1. Ja na studiach zawsze flirtowałem z młodymi (o parę lat starszymi) "paniami" ;) Dlatego dziś już chyba bym nie mógł w ławce siedzieć i mieć za nauczycielkę młodą kobietę. Ale młode czyste umysły może jeszcze nie są tak skażone hahahah ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego miałyby być skażone ;)? Fakt, niektórzy młodzi lektorzy zachowują powagę przez całe zajęcia, ale ja bym chyba tak nie mogła, bo moja osobowości mi na to nie pozwala. Co nie zmienia faktu, że na zajęciach może być wesoło, ale dany materiał musi być przerobiony, a teściki w odpowiedniej ilości napisane i nie ma zmiłuj, o czym starsze roczniki, mające ze mną zajęcia, już doskonale wiedzą :P

      Usuń